Gorszy student

Nie każdy miał tyle szczęścia żeby się dostać na studia dzienne i nie każdego też było na nie stać. Jednak osoby studiujące zaocznie także chcą się kształcić i płacą za to nie małe pieniądze.

Student zaoczny ma niełatwe życie: codziennie dzieli czas między pracę, naukę i uczelnię. Czasu na życie osobiste pozostaje niewiele. A na dodatek większość państwowych uczelni skutecznie utrudnia takim osobom zdobycie wiedzy i wykształcenia.

Już od samego początku student zaoczny ma pod górkę. Żeby cokolwiek załatwić w dziekanacie musi wziąć dzień wolny w pracy. Dziekanaty bowiem pracują tylko do 14, o przedłużeniu pracy w piątki do godziny 17 lub załatwieniu czegoś w sobotę można pomarzyć.
Nieprzydatne przedmioty, pięciogodzinne fakultety, na których nikt się nic nie nauczy i nic nie wyniesie, odbierane są jako utrzymanie na etacie danego profesora czy doktora. Zajęcia od godziny 8.00 do 20.00 z pięciominutowymi przerwami, a czasami nawet bez, powodują, że już w południe student nie przyswaja wiedzy. Wielogodzinne bloki z tym samym wykładowcą powodują skuteczne zniechęcenie do danego przedmiotu.

Praktykowane jest także wyrzucanie z zajęć. Jeżeli większa część grupy jest nieprzygotowana wykładowca wrzuca studentów z sali. Nie jest to zbyt przyjemne, w końcu każdy ze studentów zaocznych wie, że wykładowca nie siedzi w weekend na uczelni za darmo i w akcie miłosierdzia. Studenci zaoczni płacą krocie za to, żeby mogli studiować. O ile można jakoś usprawiedliwić wyrzucanie z braku przygotowania, to dlaczego wyrzuca się także tych przygotowanych? I tu powstaje problem, bo przygotowana osoba jest od początku na przegranej pozycji. Jeśli się odezwie to szybko wykładowca pokaże jej, że jednak nie jest przygotowana, zadając pytanie, na które na pewno nie będzie znała odpowiedzi.

Koszmarem studentów są także nakładające się na siebie egzaminy. Spowodowane jest to tym, że na niektórych uczelniach nie ma zimowej sesji egzaminacyjnej dla zaocznych. Rezultatem są dwa, a czasami nawet trzy, egzaminy w ciągu dnia.
Bolączką studentów zaocznych jest zbyt późne podawanie harmonogramu, nie dostarczanie informacji wykładowcom o terminach ich zajęć, nie informowanie studentów o odwołanych zajęciach albo informowanie po przez wywieszenie karteczki na uczelni w dzień zjazdu.

Ciągle studenci traktowani są jak jakiś niepotrzebny element. Bałagan, brak informacji są na porządku dziennym na większości uczelni, ale fakt ten dotyczy chyba także studiów dziennych. Za każdym razem kiedy nie mogę się czegoś dowiedzieć przypomina mi się cytat z filmu „Chłopaki nie płaczą” kiedy to dziekan wydziału po nie dopuszczeniu głównego bohatera na egzaminu mówi do innego profesora: „Bo jeszcze oni zdolni są pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich”.

Po mimo wszystko jednak znajdują się wykładowcy z którymi łatwo się skontaktować i uzyskać potrzebne informacje. Osoby, dzięki którym studiowanie zaoczne nadal ma sens.
 

Zofia Stachoń



Komentarze:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Feniks Media Group nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


dodał: ~Grzechu • data dodania: 2011-09-25
W tej chwili wszystko idzie w tym kierunku, że wszyscy będa płacić za studia. Tak jak jest w Stanach - tam najbardziej prestizowe uczelnie to uczelnie prywatne platne. W Polsce prywatne tez sie pna w gore.

dodał: fafrelka • data dodania: 2011-06-16
Studiowałam co prawda dziennie, potem robilam podyplomowke zaocznie, ale jakby mi teraz przyszlo wybierac to chyba bym poszla na studia zaoczne i to najlepiej na uczelnie prywatna! Potrafia tam poszanowac studenta a tak samo wymagaja. Jak teraz patrz

dodał: ~Cyganka • data dodania: 2010-05-04
Brednie....domyślam się, że ludzie na studiach zaocznych mogą mieć różne problemy związane z planem zajęć, egzaminami itp. Ale na studiach dziennych też nie jest kolorowo. A wymawianie się tym, że mnie nie stać na studia dzienne to idę na zaoczne to

dodał: ~wernika • data dodania: 2010-04-26
Całe szczęście, że nie dość, że ja nie płacę za studia, to jeszcze armator mi płaci stypendium:D

dodał: ~Grandi • data dodania: 2010-04-06
Znam ludzi, którzy studiowali na AGH i sprzedają skarpetki na bazarze, znam też takich którzy są agentami turystycznymi po PWSZ w Krośnie. Bardziej niż uczelnia liczy sie indywidualne podejście studenta do nauki i zdobywania doświadczenia. Nie wiem p

dodał: wictorius • data dodania: 2010-02-12
Na szczęście są strefy, gdzie studenci zaoczni (do 29 roku życia) są traktowani na równi - np. w programie wizowym związanym z wyjazdami work&travel.



autor:
e-mail:
treść *:
Wpisz kod:

* - maksymalnie 500 znaków.
Wszelkie prawa zastrzeżone dla Feniks Media Group
Redakcja    Reklama    O portalu    Regulamin    Praca    SiteMap