Eurostudent

Portal dla studentów - kariera, praktyki, staże, praca, studia, rozrywka, konkursy. Magazyn Eurostudent

Cień z antypodów

Australia to, jak powszechnie wiadomo, takie miejsce, gdzie ludzie chodzą na głowach. Podstawowe australijskie skojarzenia to, po pierwsze – dziwne zwierzęta (dziobaki, kangury czy misie koala) tubylcy nie rozstający się z bumerangiem. Po drugie – opera w Sydney, plaga królików czy więźniowie, którzy ongiś instalowali w Australii zachodnią cywilizację.

Erudyci najwyższej klasy – zwłaszcza Polacy – dodadzą z dumą, że najwyższy szczyt tego kontynentu to Góra Kościuszki. I nie każdy jest świadom, że Australia to też dostarczyciel ważnych produktów kulturalnych – przede wszystkim muzycznych. Tu Australijczycy naprawdę mają się czym chwalić: AC/DC, INXS, Midnigth Oil… No i Nick Cave. Zwłaszcza ten ostatni do którego swoją piękną i niepokojącą muzyką nawiązują chłopcy z Devastations. Choć zespół istnieje już pięć lat i właśnie wydał swą trzecią płytę, to dopiero teraz ma szansę przebić się do szerszej publiczności, na co w pełni zasługuje. Na Yes, U nie ma miejsca na żarty, na półuśmieszki, na puszczanie oka do słuchacza – chłopaki grają poważną, mroczną i klaustrofobiczną trochę muzykę, nieco przypominającą rock gotycki spod znaku Bauhaus, a zdecydowanie najmocniej (o czym była już mowa) Nicka Cave’a. Subtelne połączenie niepokojących elektronicznych pulsacji z ciężkimi gitarami i neurotycznym śpiewem wokalisty wbija się w ucho jak igła pod paznokieć. A przecież Devastations nie zapominają o tym, że w muzyce liczy się też dobra melodia – i dlatego ich utwory brzmią tak patetycznie, jak choćby najpiękniejszy chyba, Rosa. Szkoda tylko – ale wyłącznie z czysto komercyjnych względów – że większość piosenek (a raczej pieśni) z Yes, U to rzeczy z uwagi na długość zdecydowanie nie-radiowe. Co oczywiście wielbicielom Devastations – a tych z pewnością przybędzie – może się wyłącznie podobać.  

Devastations, „Yes, U”, Sonic Records