Eurostudent

Literatura piękna poza seriami

27 listopada roku odbędzie się premiera najnowszej książki Barbary Jasnyk ,,Kaktus w Sercu”.

Tego w Polsce jeszcze nie było! Basia Jasnyk z popularnego serialu „Teraz albo nigdy” debiutuje jako pisarka… i to nie tylko na ekranie. Jej książka trafia do prawdziwych księgarń!
Czysta jest tylko wódka – mawia Baron, redaktor naczelny nastawionego na sensację tygodnika „Podgląd”. Pracuje w nim Wiktor – mistrz w pstrykaniu kompromitujących zdjęć, ulubieniec Barona i Pani Prezes, która ostrzy ząbki na przystojnego fotografa… Od kilku lat związany jest z Anią. Dziewczyna pisze dla „Podglądu”, jednak niemal każdy jej tekst spotyka się z niewybredną krytyką naczelnego. Wreszcie udaje jej się spotkać z nieosiągalną dla dziennikarzy gwiazdą. Przygotowuje świetny materiał. Teraz Baron nie powinien jej nic zarzucić. A jednak… W ciężkich chwilach wspiera ją Magda – ekscentryczna projektantka mody, której nowa kolekcja robi furorę na warszawskich wybiegach. Coraz częściej pojawia się też znany spiker radiowy Art. Jego głos towarzyszy Ani podczas samotnych nocy, gdy jej chłopak znów dostał „robotę”. Wkrótce Wiktor będzie musiał wybrać, co jest dla niego ważniejsze: miłość czy upragniona statuetka prestiżowej nagrody…

 

Basia Jasnyk ma lekkie pióro. Pisze dowcipnie, barwnie i wciągająco. Jej bohaterowie są jak z życia wzięci, co nie znaczy, że są porte-parole serialowych postaci. Istnieją pewne subtelne analogie… Ich odkrycie niech będzie wyzwaniem dla uważnego widza i czytelnika.

Ania pchnęła ostrożnie drzwi, zaglądając do środka. Przy zarzuconym papierami stole siedzieli już wszyscy oprócz Wiktora, który był tu na specjalnych warunkach. Baron krążył niespokojnie z kolorową lotką w ręku, przesuwając ją między palcami.
– Poszperajcie na blogach, wypytajcie dawnych znajomych, przewertujcie stare rachunki… Do cholery, czy wszystkiego was muszę uczyć? – usłyszała głos naczelnego. – Nikt nie jest doskonały. – Zaśmiał się nieprzyjemnie i przymierzył się do rzutu w stronę tablicy ze zdjęciami. Zmrużył oczy i opuścił wolno rękę, wpatrując się w Adriana Klekota, lidera jednej z prawicowych partyjek, które dość mocno zalazły mu za skórę. – Nikt – powtórzył z naciskiem – nawet Bocian.
(fragment)