Eurostudent

Maxxxymy Skowrona – wywiad

Jego radiowy Świat na żółto i na niebiesko pamiętają chyba wszyscy. Przemysław Skowron opowiada swojej nowej książce pt. Maxxxymy Skowrona.

Jak się narodził pomysł na książkę Maxxxymy Skowrona?
Przemysław Skowron: Maxxxymy to sukces, który ma wielu ojców. A moja wyobraźnia jest raczej płodna… No tak, ale pytanie dotyczyło narodzin, nie momentu poczęcia. (Śmiech). Pomysł narodził się w trakcie zbierania materiałów do Sexeteru – sagi obyczajowej o zachowaniach erotycznych radiowców [książkę przygotowuje do druku Wydawnictwo Helion – przyp. red.]. Zbieranie było jednej strony zajęciem niezwykle czasochłonnym i żmudnym, ale z drugiej strony pozwalało na chwile refleksji, zadumy i na stawianie sobie istotnych pytań. Jedno z tych pytań było dla mnie zaskakujące. Brzmiało: dlaczego Skowron (bo ja w myślach mówię do siebie Skowron) nie napiszesz Maxxxym? Szybko się jednak otrząsnąłem i zaraz zripostowałem: „Bo nie zdawałem sobie sprawy, jakie to dla mnie i dla moich czytelników ważne”. I stąd książka, która wchodzi właśnie na rynek.
 
Jaka maksyma jest pana drogowskazem?
Życie byłoby ubogie, gdybym ograniczył się tylko do jednej z maxxxym i jednej tylko pozwolił być moim drogowskazem. Staram się czerpać mądrość życiową z każdej z nich. Pozwalam, by mnie prowadziły. Zdaję sobie sprawę, że brzmię jak kaznodzieja z amerykańskiej telewizji, ale to tak właśnie działa. Proszę zresztą spróbować i przed podjęciem ważnej życiowej lub nieważnej chwilowej decyzji otworzyć książkę z maxxxymami na chybił trafił, a zapewniam, że będzie tam czekała podpowiedź, co zrobić. To naprawdę działa.
 
Jest pan dziennikarzem radiowym. Czy cięty język pozwala lepiej opisywać polską rzeczywistość?
Cięty język raczej pozwala lepiej komentować rzeczywistość, niż ją opisywać. Do opisu wystarczy zwyczajna umiejętność odpowiedniego dawania rzeczy słowa. Komentarz, zwłaszcza ten cięty, raz złośliwy, raz zabawny, pozwala nieco się do tej rzeczywistości zdystansować. Odciąć się od niej, docinając. Tak robię na antenie RMF FM. Maxxxymy zaś pozwalają od rzeczywistość uciec. Przynajmniej na chwilę.
 
Skąd fascynacje pisaniem? Jest pan autorem Kabury Nicości, Trzaskając się z Nicością, Ośmiu listów do Nicości i powieści psychologicznej grozy Zapukaj i otwórz sobie sam…
W czwartej klasie szkoły podstawowej, czyli mając lat chyba dziesięć, zacząłem tańczyć w zespole pieśniarsko-tanecznym „Słowianie”. Rzecz się działa w Rzeszowie. I raz, że opornie mi szło z przełamywaniem mojej chorobliwej nieśmiałości. Dwa, że w tańcu przeszkadzała mi spora tusza, ważyłem wtedy 56 kilogramów. Niemniej ćwiczyłem te wszystkie układy choreograficzne, z radością wyczekując scenicznych występów. Do czasu aż zaczęliśmy trenować figurę, polegającą na złapaniu się z partnerką za ręce i wirowaniu. I tu moja waga sprawiła, że z żadną z dziewcząt wirować nie mogłem, bo przeciągałem je na swoją stronę. Mogłem to robić jedynie z panią prowadzącą, opiekunką zespołu. A i to marnie mi szło. To właśnie wtedy dotarło do mnie, że kariery na estradzie nie zrobię. I właśnie postanowiłem zafascynować się pisaniem. Tu nie trzeba wirować z partnerkami.
 
W jaki sposób zareklamowałby pan swoją najnowsza książkę studentom?
Ależ ja wcale nie muszę jej reklamować! Wystarczą suche fakty!. Jarek, III rok biologii, Uniwersytet Gdański, po przeczytaniu Maxxxym zdał na czwórkę egzamin z kwasów nukleinowych u prof. Kaczmarka, choć nie tknął książek. Rafał, I rok inżynierii środowiska, Politechnika Krakowska, w tydzień po kupieniu książki z Maxxxymami uratował życie sikorce i jej pisklętom, unosząc gniazdo z pożaru. Ania, IV rok wychowania wczesnoszkolnego, NWSP Białystok, czytała tylko po trzy Maxxxymy dziennie, ale i to wystarczyło, by poznała wspaniałego chłopca. Wezmą nawet ślub. Paweł, II rok socjologii, Uniwersytet Śląski, w godzinę po tym, jak zaczął czytać Maxxxymy, odkrył, że kręcą go niskie dziewczyny, a sam urósł aż o 3 cm. Jowita V rok ekonomii i zarządzania, Akademia Ekonomiczna w Poznaniu, czyta Maxxxymy nawet w wannie: dzięki nim przestała się śmiać w najmniej odpowiednich momentach. Leszek I rok informatyki, WSIZ Rzeszów, nie znał Maxxxym i głupio się czuł, gdy wszyscy kumali bazę, a on nie: i choć szybko je potem kupił, to pozostało to w nim do dziś.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
Rozmawiała Grażyna Jancik
 
Maxxxymy Skowrona
Wikipedia definiuje słowo maksyma jako „aforyzm, sentencja, krótka, zwykle jednozdaniowa wypowiedź (prozaiczna lub rymowana), wyrażająca ogólną prawdę, mądrość dotyczącą życia człowieka. Myśl filozoficzna, etyczna zawierająca pewną zasadę postępowania”.Maksymy towarzyszą nam od zawsze w życiu. Życie bez maksym byłoby: – Jak deck, na którym nikt nie scratchuje. Albo jak brzydka dziewczyna, z którą nikt nie chce zatańczyć ostrej cza-czy. Albo jak ostra cza-cza tańczona z brzydką dziewczyną – mówi Przemysław Skowron. – Życie bez maksym byłoby niczym jak hip-hop bez loopów. A hip-hop bez loopów jest niczym. No właśnie, te zacytowane pochodzą z jego najnowszej książki Maxxxymy Skowrona. To idealny rozweselacz na jesienną pogodę i… niezastąpiona wskazówka w razie trudnych wyborów. Polecam dla rekalsu. Poczytajcie sami. Chętnym rozdamy kilka książek: sprawdźcie na www.eurostudent.pl/konkursy. (gmj)
 
Patronat nad książką objął „Magazyn Studencki Motyw”.