Eurostudent

Portal dla studentów - kariera, praktyki, staże, praca, studia, rozrywka, konkursy. Magazyn Eurostudent

Mitch Albom Zaklinacz czasu – wywiad

Już w styczniu książka, która dla wielu czytelników stała się inspiracją i impulsem do życiowych zmian.

Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu. Pewnie nie potraficie. Zawsze wiecie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia.

A jednak przyroda nigdy nie zwraca uwagi na czas. Ptaki się nie spóźniają. Pies nie patrzy na zegarek. Sarny nie martwią się kolejnymi urodzinami.Tylko człowiek odmierza czas.Tylko człowiek odlicza godziny.
I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie. Strachu przed tym, że zabraknie mu czasu.

„Zaklinacz czasu” to piękna opowieść na miarę „Alchemika” – książka, która dla wielu czytelników na całym świecie stała się inspiracją i impulsem do życiowych zmian.

(Znak)

Wywiad z Mitchem Albomem

Zaklinacz czasu

 

1.    Czas jest ważnym motywem w tej książce. Jakie znaczenie ma czas dla pana i dla całego dzisiejszego pokolenia?

Wydaje mi się, że dzisiaj mamy do dyspozycji wiele urządzeń, które pomagają nam być „bardziej wydajnymi”, ale zaczynamy mylić tę wydajność z docenianiem danego nam czasu. Jeżeli skupiamy się na tym, by pracować szybciej tylko po to, by móc pracować więcej, to nie ma to wiele wspólnego z cenieniem czasu. Cenimy czas wtedy, kiedy zauważamy, że każda chwila jest cenna.

2.    Czas jest cenny, ale jest również ograniczony. W jaki sposób możemy najlepiej wykorzystać nasz czas?

Na przykład tworząc trwałe wspomnienia. Większość ludzi nie przypomina sobie, czym różnił się jeden dzień w pracy od kolejnego. Pamiętają za to wizytę ukochanej osoby, wakacje, zachód słońca, piękny krajobraz. To są właśnie te wartościowe chwile. Jeżeli uda nam się sprawić, że nasz dzień będzie nimi wypełniony, to właśnie sposób na cenienie swojego czasu.

3.    Pana książka składa się z szeregu krótkich epizodów i scen, dzięki czemu lektura ma wyjątkowy rytm. Jaki był cel tego zabiegu?

Po pierwsze, chciałem osiągnąć rytm tykającego zegara. Po drugie, zależało mi na prostocie stylu przypominającej styl bajki. Uważam, że kiedy pisze się na wielkie tematy – a znaczenie czasu to niewątpliwie wielki temat – ciekawiej jest zachować prosty styl. Łatwiej wtedy dotrzeć do czytelnika z przekazem.

4.    W jaki sposób bycie autorem bestsellerowych książek wpłynęło na pańskie życie?

Nie definiuję swojego życia w ten sposób, uważam, że to za mało. Jeśli nie potrafię być dobrym mężem, członkiem rodziny i społeczności, to znaczy, że niczego tak naprawdę nie dokonałem. To przede wszystkim na tych rzeczach staram się skoncentrować.

 

5.      W dzisiejszych czasach naszym życiem rządzi czas, a mimo to często zapominamy, jaki jest ważny. Jednak nie zawsze tak było. Ciekawiły pana skutki pierwszej
w dziejach próby zmierzenia czasu?

Tak, ponieważ zastanawiałem się, jak wyglądał świat, zanim zaczęliśmy mierzyć czas. Musiał być taki okres, kiedy nie wiedzieliśmy, który był miesiąc czy rok, nie mieliśmy pojęcia, jak długo będziemy żyli. Gdy tylko zaczęliśmy liczyć dni, zaczęliśmy je wręcz odliczać. Wyobrażam sobie, że ludzie byli znacznie bardziej wolni i bardziej potrafili „żyć chwilą”, zanim nauczyli się liczyć miesiące, lata i dni. Stworzenie postaci takiej jak Ojciec Czas pozwoliło mi zilustrować ten problem.

 

6.    W książce są trzy różne postacie: Dor, Sarah i Victor. Czy mógłby pan o nich opowiedzieć?

Sarah to nastolatka, która chce odrzucić dany jej czas, popełniając samobójstwo z powodu zawiedzionej miłości. Victor to stary bogaty mężczyzna, który chciałby mieć więcej czasu, niż zostało mu dane, i zamierza pozwolić zamrozić się przed śmiercią, by powrócić do życia kilka stuleci później, gdy nauka będzie na tyle zaawansowana, by mu je przedłużyć. Dor natomiast to człowiek, który wynalazł czas – pierwszy człowiek, który skonstruował zegar słoneczny, zegar wodny i zaczął odliczać chwile. Musi zapłacić słoną cenę za próbę zliczenia tego, czego zgodnie z wolą Boga i natury mieliśmy jedynie doświadczyć.

 

7.    Dor, pierwszy człowiek, który nauczył się mierzyć czas, to bardzo skomplikowana
i nieszczęśliwa postać. Czy mógłby pan opowiedzieć, co pana zainspirowało do jej stworzenia?

Ludzie zawsze zastanawiają się, kto wynalazł to czy tamto. I zawsze wydaje nam się, że wszyscy wynalazcy musieli być bardzo dumni ze swoich odkryć. Ale ja zacząłem się zastanawiać, jak niewinny musiał być świat, zanim nie zaczęliśmy mierzyć czasu, zamartwiać się, że będziemy „zbyt starzy” lub że zmarnujemy swoje godziny. I tak powstał Dor, Ojciec Czas, który wymyśla zegary i kalendarze, a potem gorzko żałuje swojego wynalazku, ponieważ odkrywa, że jest tak zajęty liczeniem chwil swojego życia, że zapomniał je przeżyć. Moim zdaniem to tragiczna, ale też fascynująca postać.

 

8.    Jaką chwilę ze swojego życia chciałby pan przeżyć jeszcze raz?

Chciałbym powrócić do chwili, kiedy cała moja rodzina była żywa i zdrowa, moi rodzice, dziadkowie, wujowie i ciotki, i wszyscy siedzieliśmy dookoła wielkiego stołu, jedząc i śmiejąc się. Tęsknię za tą chwilą. Śnię o niej.

 

9.    Mówi pan, że czas nie jest miarą ludzkiego życia. To kiedy powinniśmy przejmować się czasem?

Istnieje różnica pomiędzy zdawaniem sobie sprawy z czasu a obsesją na jego punkcie. Nie dałoby się żyć w obecnym świecie, jeśli nie wiedzielibyśmy, czy jest poranek, czy wieczór. Ale można ograniczyć zamartwianie się czasem, na przykład zdejmując zegarek, nie zastanawiając się, ile czasu zajmie nam rozmowa z najbliższą osobą, i wygospodarowując czas każdego dnia, by spokojnie pomyśleć, pomodlić się, pomedytować i podziwiać piękno przyrody.

 
10.  A co myśli pan o starzeniu się?

Wiek to nie są zawody. Jeśli przestaniemy mieć obsesję na punkcie wiecznej młodości, docenimy mądrość, jaka przychodzi z wiekiem. Nie ma nic wstydliwego w starzeniu się, chyba że mówimy o starzeniu się i nieprzeżywaniu życia albo o poświęcaniu całego czasu na pracę.

 

11. Moim zdaniem szczęście to efekt właściwego zarządzania czasem. Czy mógłby pan opowiedzieć, w jaki sposób planuje pan swój czas?

Po pierwsze, każdy dzień zaczynam od modlitwy i chwili ciszy. Przynajmniej dwa posiłki
w ciągu dnia jem ze swoją żoną, a kiedy siedzimy razem przy stole, telewizor jest wyłączony
i dbamy, żeby nic nam nie przeszkadzało w rozmowie. Staram się, żeby każdego dnia zrobić coś dla kogoś innego i jeśli niczego takiego akurat nie zaplanowałem, po prostu coś wymyślam. Każdy dzień powinien też zawierać trochę sztuki, nieco muzyki i koniecznie dawkę śmiechu.
I dużo czasu dla rodziny. Te rzeczy sprawiają, że każdy dzień jest wartościowy.

 
 
 
 

12. Czy mógłby pan opowiedzieć, w jaki sposób pan pisze?

Każdego ranka, kiedy skończę się modlić, wypijam kawę i zamykam się w gabinecie, zazwyczaj około 7:00 rano. Pracuję mniej więcej do 11:00 i w tym czasie nie odbieram telefonów, nie odpisuję na maile i nie robię żadnych przerw. Kiedy skończę, odkładam pracę aż do następnego dnia.

13. Kto pana zdaniem powinien przeczytać Zaklinacza czasu?

Ludzie, którzy – tak jak ja kiedyś – spędzają zbyt wiele czasu w pracy, za długo się zamartwiają, skupiają się na liczeniu godzin zamiast sprawiać, żeby godziny się liczyły.

 

14. Co zmotywowało pana do napisania tej książki?

Głównie fakt, że się starzeję. Im dłużej żyję, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że piękno życia wynika z faktu, że nie wiemy, kiedy ono się skończy – i dlatego jesteśmy zobowiązani, żeby każdy dzień uczynić wyjątkowym.

 

15. Wydaje się, że Dor reprezentuje ludzką ciekawość związaną z czasem. Co zainspirowało pana do stworzenia tej postaci?

Zawsze zastanawiałem się, jak wyglądało życie na ziemi, zanim ludzie zaczęli liczyć lata i dni. Dor to osoba, która wynalazła sposób mierzenia czasu. Wydawało mi się, że ciekawym eksperymentem będzie przeniesienie go w przyszłość o kilka tysięcy lat i sprawdzenie, czy widząc konsekwencje swojego wynalazku, wciąż będzie z niego zadowolony. W mojej książce Dor nie tylko nie jest dumny, ale wręcz załamany i zrozpaczony, gdy widzi, co ludzie zrobili
z czasem.

 

16. Wątek dotyczący Dora łączy w sobie elementy historii i mitu. Czy mógłby pan opowiedzieć, jak się one splatają?

Cóż, elementy towarzyszące wynalezieniu czasu opisane w książce są oparte na źródłach historycznych. Natomiast magiczne moce Dora wymyśliłem w oparciu o pomysł, że Bóg postanowił wręczyć człowiekowi, który wynalazł czas, magiczną klepsydrę i powiedział: „Myślisz, że jesteś taki mądry? Proszę, oto cały czas, jaki istnieje. Zobaczymy, co teraz z nim zrobisz”.

 

17. W jaki sposób możemy efektywnie wykorzystać nasz czas?

Jest wiele sposobów na marnowanie czasu. Można go trwonić, ciężko pracując lub leżąc na kanapie przed telewizorem. W obydwu wypadkach, jeżeli brakuje nam czasu na kochanie innych, dawanie im czegoś od siebie, docenianie tego, co mamy, trochę śmiechu, odrobinę twórczości
i wdzięczność wobec naszego Stwórcy, to zmarnowaliśmy dzień.

 

18. Ile znaczy dla pana pisanie?

Wierzę, że dar opowiadania otrzymałem nie bez powodu i że moim zadaniem jest przekazywanie mądrych lekcji, jakie dostałem od innych w formie, która dostarcza przyjemności, ale też skłania ludzi do myślenia.

 

19. Według jakich kryteriów pana zdaniem powinniśmy oceniać nasze życie na co dzień?

Im więcej od siebie dajemy, tym lepiej żyjemy. Nie pozwalajmy, żeby praca przejęła kontrolę nad naszym życiem. Nie powinno się oceniać dnia po tym, ile udało nam się zrobić, ale po tym, na ile udało nam się sprawić, że inni są szczęśliwi.

 
20. Jaki jest pana ulubiony cytat z Zaklinacza czasu?
                                                        

Najbardziej lubię fragment, w którym stary człowiek pyta, dlaczego Bóg daje nam ograniczoną liczbę dni. I Ojciec Czas odpowiada: „Żebyśmy każdy dzień uczynili wyjątkowym”. To jest właśnie najważniejsza rzecz w życiu i zarazem sedno tej opowieści.

 

21. Jak pan myśli, dlaczego chcemy mieć więcej czasu?

Cóż, pewnie dlatego, że kochamy życie. Myślę, że gdybyśmy rzeczywiście cieszyli się naszym istnieniem tak bardzo, że nigdy nie chcielibyśmy go zakończyć, Bóg byłby zadowolony. Ale mówiąc bardziej realistycznie, ludzie zazwyczaj chcą mieć więcej czasu, ponieważ w danym momencie nie są szczęśliwi i chcą mieć pewność, że będą mieli więcej czasu, kiedy to wreszcie będą zadowoleni. Dobrym przykładem są tutaj ludzie, którzy pracują i pracują, przekładają emeryturę o kolejny rok, bo chcą mieć więcej pieniędzy lub nie chcą jeszcze odchodzić z pracy. Chcą więcej czasu nie dlatego, że cieszą się życiem, ale raczej dlatego, że wiedzą, że nie wykorzystują go właściwie i chcą mieć więcej czasu, by móc je jeszcze naprawić.

 

22. W pańskiej książce sens czasu wymyka się nawet Dorowi – osobie, która go wynalazła. A co pan myśli o naturze czasu?

Tak jak piszę w książce, nasze dni są policzone nie bez powodu, ale dlatego żebyśmy starali się uczynić każdy dzień wyjątkowym. To najpiękniejsza arytmetyka śmiertelności. Gdybyśmy żyli wiecznie, czas nie miałby dla nas tajemnic, można by było zrobić w życiu wszystko pod słońcem. Ale ponieważ nasz czas jest ograniczony, musimy nieustannie wybierać. I to właśnie nasze wybory określają wartość naszego życia, a wartość naszego życia sprawia, że nasz czas staje się ważny.

 

23. Z jakimi wyzwaniami spotyka się pan jako autor zarówno reportaży, jak
i beletrystyki?

Ponieważ byłem kształcony na dziennikarza, w reportażu czuję się bardzo naturalnie.
A ponieważ moją pierwszą miłością była muzyka i komponowanie, potrafię również stworzyć coś z niczego. Trudnością w pisaniu reportażu jest to, że czasami chciałoby się wymyślić jakąś dodatkową postać, kolejny wątek, ale nie można – jest się ograniczonym do prawdy. Kiedy podobne chęci nachodzą mnie przy pisaniu beletrystyki, nie istnieją żadne ograniczenia. Problem polega na tym, że nigdy nie ma się pewności, że dany wątek i dana postać są wystarczająco dobre i czy nie powinno się czasem spróbować z czymś innym – i jeszcze innym, i jeszcze.

 

24. Czy mógłby pan opowiedzieć coś o kolejnej książce?

Tak, prawdę powiedziawszy, akurat kończę pracę nad kolejnym tekstem. To powieść o małym miasteczku, którego mieszkańcy pewnego dnia zaczynają dostawać telefony od bliskich zmarłych twierdzących, że dzwonią z nieba. Ta książka bada, jak to się dzieje, że człowiek jest (lub nie jest) gotów uwierzyć w coś, co wygląda na cud.

 
 
 

25. Wiele pańskich książek dotyczy refleksji i doceniania tego, co się ma. Czy ma pan jakiś szczególny powód, żeby przekazywać to właśnie przesłanie?

Tak. Robię to, ponieważ taka sama wiadomość została kiedyś przekazana mnie samemu. Osiemnaście lat temu odnowiłem kontakt z moim dawnym profesorem Morriem Schwartzem, który umierając, przekonał mnie, że powinienem zwolnić tempo i zacząć doceniać swój czas. Od tego doświadczenia – które opisałem w książce Wtorki z Morriem – próbowałem stosować się do jego rad i dzielić się nimi z innymi.

 

26. W jaki sposób pańscy czytelnicy mogą prowadzić lepsze, bogatsze życie?

Myślę, że jednym ze sposobów na to, by nasze życie było lepsze, jest nie czekać na emeryturę lub wakacje, żeby cieszyć się życiem. Zaczynać każdy dzień od jakiejś formy podziękowania – medytacji, modlitwy, co kto woli. Po prostu docenienia, że się żyje. I powinno się zadbać, żeby jakąś część każdego dnia poświęcić na zrobienie czegoś dla kogoś innego, czegokolwiek, za co ta druga osoba powie nam „dziękuję”. Poświęcić codziennie czas rodzinie, znaleźć czas na śmiech. I parę chwil na milczenie. Wierzę, że jeśli ludziom uda się włączyć te rzeczy do swojej codziennej rutyny, będą zaskoczeni, jak wspaniale uda im się wykorzystać swój czas.

27. Już wcześniej wspominał pan, że chciał pan napisać o obsesji ludzi dotyczącej czasu. Temat jest więc znajomy, ale dlaczego zdecydował się pan umieścić czas w centrum swojej książki?

Coraz częściej spotykam osoby, które mają prawdziwą obsesję na punkcie pracy, czasu, który
w niej spędzają, wysiłków, by pracować jeszcze ciężej i wydajniej – tylko po to, by móc pracować jeszcze więcej. Wszystko robimy w pośpiechu. Chcemy mieć szybszy internet, szybsze telefony, szybsze środki transportu. Ale wartości czasu nie mierzy się prędkością. Wartość czasu mierzy się wypełnianiem każdej minuty radością z bycia tu i teraz, z kontaktu z ludźmi, miłości, czynienia życia innych ludzi lepszym. To coś bardzo odległego od 90-godzinnego tygodnia pracy. Dlatego postanowiłem napisać książkę, coś w rodzaju przypowieści, opowiadającą
o pierwszym człowieku na ziemi, który wynalazł mierzenie czasu – i o tym, jak przeraził go świat odmieniony przez jego wynalazek.

 
 

28. Dlaczego napisał pan Zaklinacza czasu?

Napisałem go, ponieważ się starzeję. Zacząłem się coraz uważniej przyglądać temu, jak wykorzystuję swój czas i badać, dlaczego zawsze mam wrażenie, że nie mam go dość dużo. Uświadomiłem sobie, że jeszcze nie dawno ludzie nie przekraczali pięćdziesiątki. Teraz żyją do osiemdziesiątki, a mimo to ciągle wydaje nam się, że nie mamy dość czasu. Oczywiście jest to związane raczej ze sposobem, w jaki wykorzystujemy swój czas, niż z ilością lat, jaka jest nam dana – i ten właśnie problem chciałem ukazać w swojej powieści.

 
29.  Co uważa pan za dobrze spędzony czas?

Czas spędzony z rodziną, na pomaganiu innym, na wykorzystywaniu talentów, jakie otrzymaliśmy i, przede wszystkim, czas spędzony na dawaniu i otrzymywaniu miłości.

 

30. Mówi pan w książce, że „mierzenie czasu to nie przeżywanie życia”. Jako dziennikarz sportowy musiał pan przecież ulegać presji zegara – terminów, rywalizacji.

To prawda. I to właśnie dzięki temu, że tyle czasu w życiu spędziłem na przestrzeganiu różnych terminów, zrozumiałem, jak uciążliwe jest takie życie. Patrząc wstecz, żałuję, że tyle czasu poświęciłem na dążenie do sukcesu. Nie twierdzę, że ludzie powinni tylko siedzieć, nic nie robić i patrzeć w niebo, ale powinno się zachować równowagę pomiędzy aktywnością a ciszą
i docenianiem tego, co się ma.

 

31. Co takiego tracą osoby skoncentrowane na czasie?

Nie doceniają tego, jakim cudem może być każdy dzień. Już sama możliwość przebudzenia się, zachwycenia się wschodem słońca, cieszenia się obecnością bliskich osób śpiących tuż obok, radość z prostego posiłku – wszystko to zostaje przytłoczone przez chęć osiągnięcia sukcesu
i zaimponowania innym.

 

32. Ludzie nauczyli się przetrwać długie ciemności zimy dzięki zdolności do przewidzenia kolejnej pory roku. A co pan myśli o korzyściach, jakie dała nam możliwość mierzenia czasu?

To nie czas pomógł ludziom przetrwać zimę, a odrzucenie lęku. Noce nie były dłuższe ani krótsze od tego, że ludzie zaczęli je liczyć. Tylko w ludzkich głowach istniał lęk przed tym, że słońce już nigdy nie pojawi się na niebie. Kiedy udało się opanować ten lęk, to wystarczyło. Świadomość, że ciemność skończy się za pięć czy sześć godzin, nie różniła się niczym od świadomości, że skończy się, kiedy się skończy. My po prostu patrzymy z perspektywy kogoś, kto żyje w XXI wieku.

 

33. W jaki sposób czytelnicy książki mogą wzbogacić swoje życie?

Myślę, że jednym ze sposobów na to, by nasze życie było lepsze, jest nie czekać na emeryturę lub wakacje, żeby cieszyć się życiem. Zaczynać każdy dzień od jakiejś formy podziękowania – medytacji, modlitwy, co kto woli. Po prostu docenienia, że się żyje. I powinno się zadbać, żeby jakąś część każdego dnia poświęcić na zrobienie czegoś dla kogoś innego, czegokolwiek, za co ta druga osoba powie nam „dziękuję”. Poświęcić codziennie czas rodzinie, znaleźć czas na śmiech. I parę chwil na milczenie. Wierzę, że jeśli ludziom uda się włączyć te rzeczy do swojej codziennej rutyny, będą zaskoczeni, jak wspaniale uda im się wykorzystać swój czas.