Eurostudent

Nauka nie wchodzi przez nos

Pięć zaliczeń, sześć egzaminów, dwa kierunki i do tego nowa praca. No i jeszcze wiszące warunki z zeszłego semestru. Na to wszystko tylko dwa tygodnie. Głowa pęka, stres zżera od środka, człowiekowi odechciewa się wszystkiego. Jak by tu przejść przez to na skróty?

Mało kto słucha dobrych rad i uczy się regularnie. Zresztą regularnej nauce wydaje się nie sprzyjać organizacja roku akademickiego. Pół roku spokojnego rozpędu i nagle… skok na drugą stronę przepaści, gdzie zaczyna się następny etap drogi. Nagle okazuje się, że materiał jest przeładowany, egzaminy zbyt zagęszczone, ilość wiedzy, którą trzeba opanować, przytłaczająca. Część da się obejść. Są jednak przedmioty, których przeskoczyć się nie da: egzamin trzeba zdać i kropka. Większość studentów wymięka i siada nad książkami, przyrzekając sobie poprawę w przyszłości. Inni zaklinają czas i urządzają maraton swoim szarym komórkom. Desperacja i wiara w cuda pcha ich ku coraz bardziej niebezpiecznym eksperymentom mającym na celu zwiększenie możliwości swojego mózgu i organizmu błagającego o sen.

Nie spać, wkuwać!

Sesja to czas, w którym jesteśmy weryfikowani podwójnie. Sprawdzane są nasze umiejętności i… wytrzymałości naszego organizmu. Lekarze twierdzą, że człowiek zawsze powinien pracować w takim tempie, by nie musieć poganiać swojego organizmu. Dobrze wiedzieć. Gorzej, kiedy do wylotu z uczelni zostało dwa dni. Wtedy często pojawią się myśl: przelecę to na amfie, pierwszy i ostatni raz…

Sławek, student trzeciego roku, na amfie jedzie od pierwszej sesji. – Łatwiej mi się uczy, przez całą noc jestem skoncentrowany, najzwyczajniej chce mi się uczyć, tematy mnie wciągają. Na co dzień prowadzi dosyć rozrywkowy tryb życia. Ma za sobą eksperymenty z bieluniem, grzybami, no i oczywiście trawką i haszem. – Najważniejsze to nie przesadzać. Trawka, owszem, weekendami. Amfa, a czasem metaamfa, ale tylko podczas sesji. Nigdy nic mocniejszego.

Są tacy, dla których trio w składzie student, sesja i amfetamina jest czymś niemalże naturalnym. Wszyscy o tym mówią, wszyscy o tym piszą, każdy twierdzi, że zna ludzi, którzy jadą na amfecie przez co drugi egzamin. Można by załamać ręce i grzmieć na alarm. Tyle że wspomniane trio to na dobrą sprawę tylko jedna z opowieści, która mogłaby zasilić tom pt. Współczesna Mitologia.

Dominik kończy prawo na uniwersytecie wrocławskim: – Wbrew temu, co mówi się o moim kierunku, nie miałem nigdy styczności z amfą. Z trawką – oczywiście. Z haszem też. Ale z amfą nie. Niby pół uczelni trzyma ją w akademikach. Ale tak naprawdę nie słyszałem, żeby ktoś z bliskiego otoczenia ułatwiał nią sobie sesję. Nie wiem, ile dokładnie kosztuje, nie mam pojęcia, do kogo zadzwonić, żeby ją kupić. Pewnie nie byłby to wielki problem, ale na chwilę, gdy mnie o to pytasz, po prostu nie wiem. Ludzi, których znam, najzwyczajniej ryją. Piją kawę czy zieloną herbatę i chodzą niewyspani…

Raczej w szkołach niż na uczelniach

Jeśli podejść do tematu bez przesadnego demonizowania, okazuje się, że studentów takich jak Sławek jest zdecydowanie mniej niż takich jak Dominik. Badania przeprowadzone przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii z inspiracji Kancelarii Prezydenta RP, a nadzorowane przez Jarosława Sierakowskiego, socjologa IPiN i eksperta epidemiologii narkomanii, obaliły wiele mitów na temat tego, co dzieje się podczas sesji. Wyniki badań – przeprowadzonych na uczelniach prywatnych i państwowych, w małych i dużych ośrodkach akademickich, na 71 uczelniach – każą na problem spojrzeć z nieco innej strony. Wykazały one co prawda znaczne rozpowszechnienie używania substancji psychoaktywnych wśród studentów, ale miażdżącą cześć tychże stanowiły substancje legalne (alkohol i papierosy) oraz haszysz i marihuana. I to one, przetwory konopi indyjskich, w zasadzie wrosły na trwałe w kulturę studencką. Co ciekawe (i zatrważające zarazem), rozpowszechnienie używania substancji nielegalnych, czyli przede wszystkim narkotyków, wśród studentów jest niższe niż wśród młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. Różnica ta dotyczy zwłaszcza okazjonalnego i częstego używania amfetaminy, częściej przyjmowanej w szkołach niż na uczelniach.

Liczy się tylko marihuana

Ilu studentów ma kontakt z narkotykami? Wyżej wspomniane badania wyróżniły trzy grupy kontaktu: tych, którzy eksperymentowali z narkotykami kiedykolwiek (eksperymentatorzy), tych, którzy robili to w ciągu ostatniego roku (użytkownicy okazjonalni) oraz tych, którzy zażywali je w ciągu ostatniego miesiąca (części użytkownicy).

Na pierwszym miejscu pod względem rozpowszechnienia eksperymentowania znajdują się przetwory konopi indyjskich, czyli marihuana lub haszysz. Chociaż raz w życiu próbowało ich 35,6% studentów, do aktualnych użytkowników zalicza się 20,6%, a do tych, którzy używają ich często – 10,0% studentów. Produkty konopi najczęściej występują też jako środek inicjujący kontakt z narkotykami (86% badanych). Nie można jednak utożsamiać palacza trawki z narkomanem biorącym heroinę na dworcu. Co prawda policja i Monar są zdania, że nie ma narkotyków miękkich i twardych, ale już naukowcy mówią co innego. – Pogląd, że zaczyna się od marihuany, a kończy na heroinie, jest tak samo prawdziwy jak stwierdzenie, że każdy, kto pije piwo, uzależnia się potem od autovidolu – twierdzi prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. Jarosław Sierosławski, który bada substancje psychoaktywne jako całość, zwraca uwagę, iż z medycznego punktu widzenia gdyby porównywać właściwości uzależniające i szkodliwość marihuany do alkoholu, trudno byłoby udowodnić, że marihuana jest groźniejsza. Tymczasem palenie trawki i haszyszu stało się elementem życia towarzyskiego. W przeciwieństwie do innych narkotyków, tych prawie nikt nie zażywa w samotności. 92,3% osób pali je zazwyczaj w towarzystwie. Są one używane przede wszystkim w czasie imprez domowych (71,6% okazjonalnych użytkowników), na świeżym powietrzu (57,4%) oraz w trakcie przebywania na uczelni (10% okazjonalnych użytkowników konopi, czyli ok. 2% wszystkich studentów).

Na drugim miejscu (dopiero? aż?) wśród narkotyków lokuje się amfetamina. Zażyło jej 11,1% eksperymentujących, 3,7% użytkowników i 1,5% używających często. Inicjację narkotykową przeszło dzięki niej niewiele więcej niż 5% badanych. Trzecie miejsce należy do ecstasy – odpowiednio 4,7%, 2,9% i 1,2%. Podobne do rozpowszechnienia używania ecstasy jest rozpowszechnienie używania leków uspokajających i nasennych bez przepisu lekarza. Chociaż raz w życiu używało ich 4,1% badanych, chociaż raz w czasie 12 miesięcy przed badaniem – 2,1% i w czasie ostatnich 30 dni – 1,1%. LSD używało odpowiednio 3,4%, 0,9% i 0,2% badanych. Rozpowszechnienie pozostałych środków, gdy chodzi o eksperymentowanie nie przekracza granicy 1,5%.

Stosunkowo rzadko studenci chodzą (lub przynajmniej nie często się do tego przyznają) na egzaminy lub kolokwia będąc pod wpływem narkotyków lub alkoholu. Zdarzało się to około 1% badanych. Częściej zdarza się uczestnictwo w tym stanie w zajęciach. Pod wpływem narkotyków uczestniczyło w nich 1,8% badanych, a pod wpływem narkotyków – 3,9% z nich.

Czy jednak uczelnie są przygotowane do walki w tym rodzajem narkomanii? Doktorant i asystent na jednej z uczelni warszawskich ma świadomość tego, że niektórzy przychodzą do niego na haju: – Jeśli wchodzi do mnie student, który po kilku dniach przygotowań wygląda jakby właśnie wrócił ze szkolenia motywacyjnego na Majorce – jest pewny siebie, mówi z prędkością światła, tak że w kącikach ust gromadzi mu się ślina, z jego mowy płynie niebywała siła przekonywania, a do tego szklą mu się oczy – to dosyć łatwo wychwycić go z tłumu. Tylko co ja niby mam z nim zrobić? Mam wołać policję, żeby zbadała mu krew? Czy ja pracuję w obyczajówce? Stawiam go pod gradobiciem pytań, przy wyjściu polecam ze znaczącym wyrazem twarzy dłuuugi sen i tyle. Jak by nie spojrzeć, to nie to samo, co ktoś pijany, potykający się o wykładzinę, którego można po prostu wyrzucić za drzwi bez żadnej dyskusji. Mogę sobie o nim coś pomyśleć i ewentualnie powiedzieć o tym kolegom.

Skręt dla przyjemności

Wiemy już, co preferują studenci. Dlaczego jednak ćpają? Przede wszystkim dla przyjemności. Powód ten wymieniło 83,1% użytkowników okazjonalnych. Do innych powodów należy chęć osiągnięcia relaksu, wyluzowania się i odprężenia (77,4%). Zaledwie 6,6% studentów stwierdziło, że używa narkotyków, aby nie odstawać od grupy. Wynik ten każe z większą ostrożnością patrzeć na alarmy środowiska zajmującego się profilaktyką, według którego decydujące znaczenie ma nacisk grupowy. Student wie, czego chce. I najczęściej zdaje sobie sprawę z tego, że nauka wchodzi do głowy przez oczy i uszy, a nie przez nos. Używanie  środków odurzających w celu szybkiego nauczenia się czegoś należy do rzadkości – dotyczy tylko 7,7% użytkowników okazjonalnych, co oznacza, że w ten sposób w nauce pomaga sobie 1,6% wszystkich studentów. Na pytanie, ile razy używałeś narkotyków w czasie sesji, pozytywnie odpowiedziało niecałe 2%. Takich jak Sławek, czyli sięgających po amfetaminę podczas sesji w celu uczenia się, jest tak naprawdę niewielu.

Szczepionka na głupotę

Z narkotykami, podobnie jak z każdym problemem – z czym zgadzają się eksperci – nie ma sensu walczyć: trzeba próbować go rozwiązać. Nie na oślep, lecz długofalowo, przede wszystkim starając się ograniczać popyt.

A czy mózgowi w trakcie sesji można w jakiś sposób pomóc? W pewnym zakresie tak. Można zapewnić mu lepsze warunki funkcjonowania (czyli dostarczyć mu paliwo, na którym lepiej pojedzie). Można też sztucznie powalczyć z sennością i poprawić ogólną koncentrację. Jednak już na wstępie trzeba mieć świadomość, iż wszystkie specyfiki stosowane nagle i w zwiększonej ilości, nawet te w pełni naturalne, nigdy nie są obojętne dla organizmu. A wszystkie narkotyki działają wyłącznie na kredyt. Zanim sięgniemy więc po cokolwiek, co ma nas poratować podczas sesji, warto zastanowić się dwa razy. Warto też stale pamiętać o tym, że żaden specyfik nie nauczy się, ani tym bardziej nie zda egzaminu za nas. Na razie lekarstwa na lenistwo nie ma i nic nie wskazuje, aby miało pojawić się szybciej niż na przykład szczepionka na głupotę.

Jak działa amfetamina?

Jest silnym środkiem pobudzającym, utrzymującym organizm w stanie ciągłego czuwania. Może być przyjmowana doustnie w pigułkach, pita w płynie albo wdychana (najczęściej przez nos) w formie proszku. Jej działanie uaktywnia się po upływie około godziny i trzyma mniej więcej 12 godzin. Przyspiesza wtedy procesy myślowe, poprawia rozumienie czytanego tekstu albo odbieranych sygnałów dźwiękowych (np. słuchanego wykładu). Przez studentów stosowana jest głównie dlatego, że likwiduje potrzeby snu i jedzenia oraz usuwa na bok efekty zmęczenia.

Po 12 godzinach, kiedy amfetamina schodzi z człowieka, pojawiają się w jego ciele zjawiska zupełnie odmienne: wyczerpanie, lęk, poczucie zagrożenia. Dodatkowo powoduje zaburzenia: przyspiesza bicie serca, podwyższa ciśnienie, czasem prowadzi do udaru mózgu i niedowładów. Największe spustoszenia powoduje w centralnym układzie nerwowym. Pod wpływem amfetaminy w mózgu uwalnia się duża ilość dopaminy. Tak samo dzieje się także w ostrej schizofrenii. Uzależniające działanie amfetaminy sprawia, iż w wyniku pojawiającej się tolerancji na efekt euforyzujący wielu przyjmujących zwiększa ciągle dawkę, co prowadzi do rozwoju psychoz przypominających schizofrenię paranoidalną. Narkotyk może też dać początek chorobom psychicznym, głównie psychozom maniakalno-depresyjnym.