Eurostudent

Ojczyzna na ciebie liczy!

Zawsze warto mieć plan awaryjny. W myśl tej zasady całe zastępy wkraczającej w dorosłość młodzieży nucą nieśmiertelny przebój maja, czyli utwór grupy Farben Lehre, którego melodyjny refren: „nie matura, a chęć szczera, zrobi z ciebie oficera” daje poczucie posiadania planu B. Tak na wszelki wypadek.

Ale co, jeśli matura już jest, chęć szczera nie osłabła, a jednak politologia czy mechatronika utrudniają zasilenie doborowego grona oficerów? Nic straconego! Bo Ministerstwo Obrony Narodowej przywraca ochotnicze szkolenie studentów w ramach Legii Akademickiej – organizacji odwołującej się do przedwojennych tradycji.

 

Legia Akademicka w czasach przełomu

Rok 1918 był czasem przełomu. Mocarstwa okupujące polskie ziemie wyczerpały swe siły w okopach Wielkiej Wojny – konfliktu jakiego nie znał ówczesny świat. Przestrzeń stworzoną przez upadające kolosy wykorzystali nieustający w niepodległościowych wysiłkach Polacy. Jednak suwerenność odzyskana po 123 latach zniewolenia nie była przecież efektem trafienia szczęśliwego losu na loterii. Odzyskanie wolności poprzedził wysiłek kolejnych pokoleń Polaków żyjących pod zaborczym jarzmem. A jedną z części składowych starań o przyszłe odrodzenie niepodległej ojczyzny było przekazywanie kolejnym pokoleniom narodowej tradycji Rzeczypospolitej. Tak, by pamięć o wolnej ojczyźnie nie przegrała z germanizacją, nie poddała się wirusowi rusyfikacji. I co tu dużo mówić – plan wypalił.

 

Jednym z dowodów może być właśnie Legia Akademicka. Jest ona nie tylko rówieśniczką, ale wręcz siostrą bliźniaczką naszej niepodległości, ponieważ korzenie tej organizacji sięgają 11 listopada 1918 roku. Wtedy część studentów warszawskich uczelni – w większości wywodzących się z Polskiej Organizacji Wojskowej – powołała Legię do życia. Kilkanaście dni później Legia Akademicka stanowiła już regularny oddział piechoty Wojska Polskiego. Jej działanie przywrócono po dziewięcioletniej przerwie w 1929 r., lecz wtedy funkcjonowała już w nowej roli, stając się organizacją przysposobienia obronnego słuchaczy wyższych uczelni. W tej postaci organizacja, z kolejną przerwą między 1932 a 1937 rokiem, dotrwała do września 1939 roku.

 

Od szeregowca do oficera

Dziś Ministerstwo Obrony Narodowej przywraca do życia tradycje Legii Akademickiej. Na mocy porozumienia zawartego z Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego reaktywowana Legia realizować będzie proces szkolenia wojskowego studentów. Będzie ono podzielone na część teoretyczną i część praktyczną. Pierwsza ma być realizowana w uniwersyteckich murach w postaci około 30 godzin lekcyjnych zajęć prowadzonych w znanej i powszechnie lubianej formie wykładów akademickich. Przyniosą one wiedzę wojskową oraz informacje z zakresu obronności. Jednak, jak powszechnie wiadomo, choć w teorii nie ma różnicy pomiędzy teorią a praktyką, to w praktyce już jest. Dlatego drugim etapem szkolenia studentów będą ćwiczenia wojskowe.

 

I tak, po pomyślnym zakończeniu części teoretycznej, student ochotnik otrzyma kartę powołania na ćwiczenia, realizowane w wytypowanych przez resort obrony jednostkach wojskowych, jednostkach szkolnictwa wojskowego oraz ośrodkach szkoleniowych Sił Zbrojnych RP. Szkolenia praktyczne będą się odbywać w czasie wakacji akademickich w dwóch turach, trwających po sześć tygodni. Każda z nich to dwa moduły: pierwszy, trwający 21 dni, moduł szkolenia podstawowego, zakończony egzaminem i złożeniem przysięgi wojskowej, oraz drugi moduł szkolenia podoficerskiego, który również potrwa 21 dni, a po końcowym egzaminie zakończy się mianowaniem na stopień kaprala rezerwy. Warto odnotować, że za każdy dzień szkolenia poligonowego student otrzyma 91,20 zł. Jak informuje MON: „Zakłada się, iż w kolejnym roku akademickim uruchomiony zostanie moduł oficerski dający studentom możliwość promocji na prestiżowy pierwszy stopień oficerski”.

 

Reaktywowana Legia Akademicka jest więc doskonałym miejscem na zdobycie przeszkolenia wojskowego. Przy czym będzie to jednocześnie hołd dla dziedzictwa przedwojennych patriotów i osobisty wkład w obronność Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Mateusz Zardzewiały/ artykuł pochodzi z Magazynu Eurostudent/ wydanie grudniowo-styczniowe