Eurostudent

Portal dla studentów - kariera, praktyki, staże, praca, studia, rozrywka, konkursy. Magazyn Eurostudent

Rafał Blechacz „Chopin: Preludia”

Recenzując płytę Rafała Blechacza "Chopin. Preludia" staje się przed potrójną co najmniej trudnością.

Po pierwsze dlatego, że to Chopin. Cóż można napisać o kompozytorze tak genialnym, którego twór-czość obrosła interpretacjami, z których można by złożyć osobną bibliotekę? O twórcy, który stał się w Polsce ikoną, symbolem, ciągłym i koniecznym punktem odniesienia, muzycznym odpowiednikiem Wawelu albo Pana Tadeusza?
Po drugie – bo to Blechacz. Artysta zawstydzająco młody, a przy tym tak utalentowany, którego już namaszczono na następcę Artura Rubinsteina Marthy Argerich czy Krystiana Zimermana. Jak po amatorsku pisać o kimś, kto właśnie wydał pierwszą swą płytę w tak prestiżowym wydawnictwie jak Deutsche Grammophon, kogo kalendarz koncertowy jest szczelnie zapełniony na kilka następnych lat?
Po trzecie – bo Rafał Blechacz to zwycięzca XV Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, imprezy, która nie ma sobie równych w świecie. Tam nie ma słabych, średnich, dobrych wykonawców – tam jest miejsce wyłącznie dla najwybitniejszych; niuanse w ich wykonaniach poszczególnych utworów Chopina mogą być wysłyszane wyłącznie przez obdarzonych słuchem niedostępnym zwykłym, przygłuchym śmiertelnikom.
Więc, onieśmielony, napiszę wyłącznie, że na płycie Blechacza jest pięknie. Że preludia – ten tak dziwny, ulotny, zjawiskowy gatunek – pod wąskimi palcami mistrza mienią się wszystkimi muzycznymi barwami. Tego albumu – tak przecież ascetycznego, ograniczonego do jednego instrumentu – słucha się z zapartym tchem, jak jednej spójnej opowieści, która wzrusza i bawi, porusza i uspokaja, przenosząc w świat najlepszy z możliwych. 
 

Rafał Blechacz „Chopin: Preludia” (Universal Music Group)