Eurostudent

Portal dla studentów - kariera, praktyki, staże, praca, studia, rozrywka, konkursy. Magazyn Eurostudent

Rower to jest to!

Ekologiczny i ekonomiczny. Nie zanieczyszcza środowiska. Dużo szybciej można się na nim przebić przez zakorkowane ulice oraz dotrzeć w urocze zakątki. Pomaga utrzymać dobrą kondycję. Podnosi odporność organizmu. Jesienią, wiosną, latem czy zimą. Jazda na rowerze o każdej porze roku jest trendy.

Rower górski, klasyczny składak czy holender. Jazda górska, ekstremalna lub szosowa. Każdy może wybrać odpowiedni model i typ jazdy. A później już tylko z wiatrem we włosach zawładnąć ulicami i ścieżkami.

Dla zdrowia
Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o zbawiennym wpływie aktywności fizycznej na nasz organizm. Pół godziny jazdy na rowerze każdego dnia to wspaniała dawka energii. W jeździe na rowerze nie stawiamy na intensywność. Większość trenerów podkreśla, że klucz do sukcesu tkwi w trzech słowach – dłużej, dokładnie i regularnie.
Gdy zaczniemy działa według tej zasady, możemy jeździć nawet do 7 godzin bez przerwy. Wysiłek fizyczny nie będzie stanowił dla nas problemu. Skupmy się jednak na konkretach. W jaki sposób jazda na rowerze wpływa na nasz organizm? Przede wszystkim pobudza układ krążenia. Jednostajny wysiłek zwiększa objętość płuc, dzięki czemu cały organizm jest dotleniony, a serce lepiej pracuje. Z wypowiedzi kardiologów wynika, że pomaga obniżyć poziom cholesterolu i chroni przed miażdżycą. Co więcej, aktywność fizyczna normalizuje poziom cukru we krwi i pobudza do pracy mięśnie. Szybka jazda pod górę wzmacnia głównie łydki, uda, pośladki i brzuch oraz pomaga zwalczać ból pleców. Gdy poprawia się ogólna wydajność naszego organizmu, podnosi się także poziom endrofin, czyli grupy hormonów peptydowych, które z kolei uwalniają serotoninę (hormon szczęścia). Łatwiej nam wówczas pokonać zmęczenie, znieść sytuacje stresowe i rozładować napięcie. Jazda na rowerze, jak każda aktywność, poprawia sylwetkę. Zażywając ruchu, pozbywamy się zbędnych kilogramów (zwłaszcza tkanki tłuszczowej na udach i pośladkach). Podczas godziny jazdy z prędkością około 20 km/h spalamy około 600 kalorii. Rower polecany jest osobom z nadwagą. Siedząc na siodełku nie obciążamy kości i stawów, a poprzez wysiłek fizyczny spalamy tłuszcz. Pamiętajmy o zaleceniu trenerów: podczas jazdy, należy często pić wodę.

Za miasto…
Jadąc rowerem zużywamy tyle samo energii, co podczas marszu, a możemy dotrzeć zdecydowanie dalej. Z tego względu, właśnie ten rodzaj aktywności fizycznej jest interesującym sposobem spędzania wolnego czasu. Zamiast przesiedzieć weekend przed telewizorem lub komputerem, można wsiąść na rower i ruszyć przed siebie. Wyznaczonymi turystycznymi szlakami rowerowymi, można dotrzeć w naprawdę urokliwe miejsca i uciec przed zgiełkiem miasta. Trasy wycieczkowe dla rowerzystów wiodą zarówno po drogach w mieście, jak i poza nimi. Oznaczone są specjalnymi symbolami, dzięki którym z pewnością nie zgubimy trasy. Szlaki rowerowe wyznaczone przez PTTK, oznakowane są białym kwadratem z czarnym symbolem roweru i paskiem w odpowiednim kolorze (czerwony, niebieski, zielony, żółty, czarny). W Polsce takich miejsc nie brakuje. Jeździć można m.in. Rowerowym Szlakiem Stu Jezior (województwo wielkopolskie, www.weekendownia.pl), szlakami VeloMazovia (województwo mazowieckie, www.zm.org.pl) czy Jurajskim Rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd (łączy Kraków z Częstochową, www.it-jura.pl). Na uwagę zasługuje Karpacki Szlak Rowerowy, projekt realizowany przez Sądecką Organizację Turystyczną. Szlak Główny wraz ze szlakami łącznikowymi (Sądecki Szlak Rowerowy, Wielokulturowy Szlak Rowerowy, Rowerowy Szlak Winny, Rowerowy Szlak Historycznym Traktem Królewskim, Transgraniczny Szlak Rowerowy, Pogórzański Szlak Rowerowy) w Małopolsce rozciąga się na długości ok. 800 km. Po więcej szczegółów odsyłamy na stronę powiatu sądeckiego (www.powiat.nowy-sacz.pl). Jeśli fascynuje nas wschodnia granica kraju, możena zapoznać się z wyprawą wielkiego miłośnika jednośladów Marcina Hyły (www.rowery.org.pl). Przejechał on rowerem trasę od Sanoka przez Przemyśl, Hrubieszów, Białowieżę do Sokółki. Na jego stronie znajduje się dokładny opis szlaku wraz ze zdjęciami. Nad morzem również nie brakuje tras rowerowych. Większość z nich przejechał i opisał Michał Chrościcki z Gdańska (www.rowerem.pomorze.pl). Dzięki niemu możecie odkryć urokliwe zakątki Kaszub. Zestawienie wielu interesujących stron poświęconych trasom rowerowym, jak i samym rowerom znajdziecie pod adresem www.rower.toplista.pl.

…i w mieście
Jeśli weekendowe wypady na rower to za mało, śmiało możecie jeździć po miejskich drogach rowerowych. Z roku na rok ich przybywa. Dbają o to Rady Miasta, jak również sami zainteresowani – rowerzyści. Ci ostatni zmobilizowali się, tworząc nieformalny ruch społeczny i organizując spotkania rowerzystów. Pod szyldem Masa Krytyczna, mniej lub bardziej regularnie, odbywają się przejazdy przez miasto możliwie największej ilości miłośników rowerów. Hasło „My nie blokujemy ruchu, my jesteśmy ruchem” ma na celu zwrócenie uwagi zarówno władz, jak i reszty społeczeństwa na problemy rowerzystów. Pierwsza Masa Krytyczna na świecie odbyła się w San Francisco w 1992 roku. W Polsce spotkania rowerzystów organizowane są w wielu miastach m.in. w Krakowie (www.masakrytyczna.krakoff.info), Warszawie (www.masa.waw.pl), Łodzi (www.masakrytyczna.org) czy Gliwicach (m-k.org.pl).
Jak się okazuje, jazda rowerem nie musi być wyłącznie weekendową aktywnością, czy też sportem wyczynowym. Dla wielu osób rower jest po prostu środkiem transportu. To właśnie one powiedziały dość kilometrowym korkom na ulicach, zatłoczonym autobusom i tramwajom. Z rowerem pokonanie miejskiej dżungli staje się o wiele prostsze. Korzyści z tego płynących jest wiele. Przede wszystkim nie trzeba czekać na dogodne połączenia, sami decydujemy, o której wyruszyć i jaką trasę wybrać. Z łatwością ominiemy korki, z uśmiechem na ustach spoglądając na poirytowanych kierowców. Władze wielu miast wychodzą naprzeciw rowerzystom, budując nie tylko kolejne ścieżki rowerowe, ale także stojaki na rowery i parkingi w głównych częściach miast, przy centrach handlowych i uczelniach. We Wrocławiu od niedawna można spotkać Oficera Rowerowego, który dba, aby rowerzystom było jak najlepiej. Jeśli nie posiadamy własnego „dwukołowca”, możemy wypożyczyć rower z jednej z wypożyczalni. I tak w Trójmieście za godzinę jazdy trzeba zapłacić 10 zł, za dobę – 50 zł (www.rowerownia.gda.pl). W podwarszawskim Izabelinie podobnie: godzina 10 zł, doba 60 zł (www.specbike.pl). Nieco tańszą ofertę ma Kraków (www.art-bike.pl): 5 zł za godzinę (lepszy model 8 zł) i 30 zł za dobę (lepszy model 50 zł).
Powoli powstają także miejskie wypożyczalnie rowerowe. Dzięki rozwiniętej sieci, rower wypożyczony w jednej dzielnicy, można oddać w zupełnie innej, w której również znajduje się punkt. W porównaniu z komercyjnymi wypożyczalniami, te miejskie wyróżniają się znacznie niższą ceną za usługę. Pomysł na publiczne wypożyczalnie przywędrował do Polski z europejskich metropolii. Pierwszą w Polsce bezobsługową wypożyczalnią rowerów może pochwalić się Kraków (wiosną 2010 r. być może dołączy Wrocław). BikeOne istnieje już rok. W tym czasie zyskała 200 stałych użytkowników oraz wielu mniej regularnych. Sto niebieskich jednośladów znajdziemy w 12 stacjach na terenie miasta, zaś dokładne instrukcje dla zainteresowanych na stronie: www.bikeone.pl. W 1995 r. również w Krakowie zawiązało się ogólnopolskie porozumienie instytucji, organizacji i osób działających na rzecz praw rowerzystów. „Miasta dla rowerów” działają w ramach Zarządu Głównego Polskiego Klubu Ekologicznego. Jej członkowie zajmują się popularyzacją roweru, jako alternatywnego i przyjaznego dla środowiska sposobu przemieszczania się w mieście.

Cycle Chic

Coraz większa popularność rowerów pociągnęła za sobą rozwój rowerowej mody. Luksusowe sklepy prześcigają się w ofertach (www.rowerystylowe.pl). Można w nich kupić np. pięknego, oryginalnego „holendra” i stylowe akcesoria. Dziś nie rękawiczki czy ochraniacze są ważne, ale rowerowy szyk, czyli cycle chic. Określenie to powstało w wyniku gry słów. Duński filmowiec i fotograf Mikael Colville-Andersen w ten sposób zatytułował swoją wystawę zdjęć Rowerowa elegancja – dziewczyny z Kopenhagi na rowerach (Copenhagen Cycle Chic). Pojawiające się w tytule słowo może być podwójnie interpretowane: jak chick lub chic. W potocznym angielskim chick tłumaczy się jako dziewczyna, natomiast chic to elegancja, trend. I w tym tkwi właśnie esencja. Jak czytamy na pierwszej polskiej stronie poświęconej cycle chic, „rowerowa elegancja jest przejawem ludzkiej dążności do piękna” (www.lodzcyclechic.blogspot.com). A może po prostu pomysłem na lans? Poruszając się po mieście niesztampowym rowerem, trzeba też niebanalnie wyglądać. Przekonajcie się sami, zaglądając, na któryś z licznie powstających w ostatnim czasie blogów. Ich autorzy dokumentują na fotografiach nie tylko same rowery, ale i ich, jakże oryginalnych, użytkowników (www.krakowcyclechic.com, www.warsawcyclechic.blogspot.com, www.lodzcyclechic.com, www.lublincyclechic.blogspot.com).

W rankingu najbardziej znaczących wynalazków minionych 200 lat, przeprowadzonym przez brytyjską stację radiową BBC Radio 4, na pierwszym miejscu znalazł się rower. Na ten dwukołowy jednoślad zagłosowała ponad połowa uczestników ankiety. Rower wysunął się na prowadzenie, zostawiając daleko w tyle tranzystor (8% głosów) i pętlę indukcyjną (7% głosów). I chyba trudno się z tym nie zgodzić. Na potwierdzenie przywołajmy słowa piosenki Lecha Janerki, który śpiewa o rowerze, że jest „cool na maxa full i ekstra”. Zatem, pędźcie, byle gdzie!

Joanna Korgul