Eurostudent

Świeża krew na juwenaliach

Od kilku lat podczas juwenaliów we wszystkich akademickich miastach grają te same zespoły. Jest ich kilkanaście. Kult, Coma, Hey, Strachy Na Lachy i kilka innych kapel wypełnia program każdych juwenaliów. W tym roku można jednak zauważyć przełom w tej stagnacji. Organizatorzy juwenaliów nieco śmielej sięgnęli po nowe, młode, studenckie zespoły. To nadchodzi ich czas!

To wyróżnienie, że zagram ze swoją grupą na juwenaliach. Wprawdzie nie w mieście, w którym studiuję, ale jednak gdzieś wystąpimy – mówi Michał Jamroży, gitarzysta grupy Let The Boy Decide, student zarządzania i inżynierii produkcji na Politechnice Wrocławskiej. Jestem zaszczycony zaproszeniem na juwenalia krakowskie. Szczególnie, że cały skład koncertu alternatywnego, gdzie wystąpi moje Let The Boy Decide, jest rewelacyjny. Kapela Michała Jamrożego będzie dzielić scenę m.in. z Pustkami i Czesławem Mozilem.
To nieliczny z dziesięciu krakowskich koncertów juwenaliowych, gdzie znalazło się miejsce dla młodych, akademickich grup. Resztę programu święta żaków wypełniają sprawdzone, dobrze znane kapele ze wspomnianymi Strachami Na Lachy, Kultem oraz Myslovitz i Indios Bravos na czele.

Dać szansę młodym

Uważam, że w programie juwenaliów powinno być miejsce dla młodych, świeżych zespołów. Ale dramatem tych kapel jest to, że rówieśnicy nie chcą ich słuchać – mówi Krzysztof „Grabaż” Grabowski, lider grupy Strachy Na Lachy. Jego słowom może zaprzeczać historia grupy Enej. W zespole na sześciu muzyków jest aż czterech studentów. Od trzech lat wpisujemy się w plany juwenaliowe wielu miast w Polsce. Co roku gramy kilka koncertów na święcie studentów. W tym roku wystąpimy w Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Bydgoszczy i kilku innych miastach – mówi z zadowoleniem Łukasz Kojrys z olsztyńskiego Eneja.
Czy granie koncertu na juwenaliach to wyróżnienie? Oczywiście, że tak, bo występ dla studentów to dla nas najlepsza impreza. Na każdych juwenaliach musi być gwiazda polska lub zagraniczna – zaznacza jednak manager Eneja. Nic na to nie poradzimy, że na polskiej scenie muzycznej jest tylko kilkanaście kapel z tak zwanej najwyższej półki, ale gwiazda musi być, bo ludzie chodzą tylko na koncerty znanych kapel – przyznaje bez ogródek Łukasz Kojrys.
Takimi sprawdzonymi zespołami oprócz wspomnianych są m.in. Lao Che, Happysad i T. Love. Nawet nie potrafię policzyć, na ilu juwenaliach grałem przed rokiem. Chyba daliśmy dziesięć takich koncertów w maju – przyznaje Hubert „Spięty” Dobaczewski, wokalista Lao Che. Zagraliśmy dotychczas około stu juwenaliowych koncertów – wtóruje „Grabaż”, wokalista Strachów Na Lachy. Czasami ludzie narzekają, że gramy na juwenaliach w tych samych miastach. Zapewniam: nie podpisywaliśmy z nikim pięcioletnich kontraktów w tej sprawie. Wiem, że w wielu miastach studenci głosują, kogo chcieliby zobaczyć w juwenalia i często pada na nas. Skoro ktoś mnie zaprasza, to chętnie jadę tam grać – dodaje.

Są gwiazdy, jest kasa

Jak zatem przemycić młode kapele, takie jak Enej? To proste: nieznane, ale mające wysoki poziom muzyczny zespoły, należy ustawiać zawsze przed gwiazdą juwenaliową. W naszym przypadku wygląda to tak: w Krakowie gramy przed Piersiami, w Olsztynie przed Hey’em, a w Łodzi przed Happysad. W każdym z tych miast zespół Enej zdobędzie nowych słuchaczy grając dla czekających na gwiazdę wieczoru – mówi Łukasz Kojrys.
Juwenalia dają szansę dotarcia do ludzi, którzy słuchają muzyki, granej przez debiutujące zespoły, jednak dotychczas z jakiegoś powodu nie mieli okazji o tych młodych zespołach usłyszeć. Studenci przychodzą w maju na koncerty z zamiarem dobrej zabawy, usłyszenia znanych przebojów, niekoniecznie poszukiwania nowych muzycznych perełek. Zawsze jednak można im coś nowego podrzucić. Staramy się wprowadzać do programu juwenaliów różne nowości – mówi Edyta Pogwizd, wiceprezes Fundacji „Bratniak”, która organizuje koncerty w Krakowie. Nie będę ukrywać: to sprawdzone gwiazdy przyciągają ludzi, a duża publiczność to sponsorzy, którzy dają pieniądze na juwenalia. Dzięki nim możemy obniżyć ceny biletów na koncerty. To wszystko zatacza koło. Jednak od kilku lat obok znanych, sprawdzonych gwiazd staramy się pokazywać młode zespoły, które w przyszłych latach będą coraz bardziej znaczące. Debiutanci grają jako support przed popularnymi zespołami. Oto rozwiązanie sprawy – dodaje Edyta Pogwizd.
Jeszcze inny pomysł na pokazywanie młodych kapel ma Kuba Jaźwiecki, lider zespołu Breath & Miracle, student amerykanistyki na Akademii Krakowskiej: W każdym mieście podczas juwenaliów, oprócz koncertów, studenci bawią się w miasteczku akademików. Czemu tam nie zorganizować małego Woodstocku? Niewielka scena rozstawiona pomiędzy akademikami, gdzie zawsze są tłumy spragnione jakiegoś żywiołu, wrażeń. To idealne miejsce dla młodych kapel, których można by posłuchać przy grillu i piwie od rana do późnej nocy – przekonuje Kuba.

Juwenalia, to pieniądze i doświadczenie

Nie jest tajemnicą, że właśnie podczas koncertów juwenaliowych artyści zarabiają największe pieniądze. Organizatorzy płacą też młodym zespołom. Dla nich są to często relatywnie duże pieniądze, ale największa korzyść dla młodych kapel, jaka płynie z grania na juwenaliach, to zdobywanie doświadczenia w występach przed publiką większą niż garstka osób. Tysiąc studentów zachowuje się zupełnie inaczej, często o wiele bardziej nieprzewidywalnie niż kilkadziesiąt ludzi w klubie. Chciałbym taki koncert juwenaliowy dla tysiąca osób traktować jak kolejny zwykły występ, jednak wiem, że nie obejdzie się bez „spinki” związanej z dużą publicznością – mówi Michał Jamroży z Let The Boy Decide. Kiedyś trzeba jednak wyjść z klubów i sprawdzić się przed szerszą widownią. Juwenalia dadzą nam taką szansę. Mam jednak nadzieję, że będzie to dobre doświadczenie dla Let The Boy Decide. To będzie mój pierwszy i nieostatni w tym roku występ na tak obszernym plenerze. Let The Boy Decide zagra na OFF Festivalu Artura Rojka, więc juwenalia pomogą nam „otrzaskać” się z dużą sceną. Szczerze mówiąc, już się nie mogę doczekać tego koncertu! – dodaje gitarzysta.

Otwórz głowę

Bardzo mnie wkurza, że co roku na juwenaliach w każdym mieście grają te same kapele, których jest kilkanaście. Na palcach obu rąk można wyliczyć tzw. standardy juwenaliowe. Nie chce wymieniać tych zespołów, bo każdy student wie, o kogo mi chodzi – mówi Marcin Adamski, student V roku Politechniki Łódzkiej. Już za kilka lat jego narzekania będą przedawnione, bo Kult, Myslovitz czy Coma nie będą grać wiecznie, a ich miejsce powoli zajmować będą nowe, właśnie rozpoczynające karierę kapele. I ten proces właśnie się zaczyna! Dowodem niech będą programy tegorocznych juwenaliów – do sprawdzenia na www.juwenalia.eurostudent.pl.
Na imprezie w Katowicach zagra Iowa Super Soccer oraz laureat konkursu dla młodych kapel, w Poznaniu dano szansę Kumka Olik i Erijef Massiv. Obie kapele otworzą koncerty bardziej znanych gwiazd polskiej sceny. W trzech miastach na juwenaliach zagra Rotten Bark, rockowo-punkowa kapela z Włodawy. W Łodzi zorganizowano juwenaliowy przegląd kapel studenckich. W Krakowie oprócz wspomnianych Let The Boy Decide i Breath & Miracle, zagrali: grunge’owy Syndrom Kreta, rockowy Nell oraz alternatywne 3Moonboys. Te młode, nieznane szerokiemu gronu, zespoły są gwiazdami tegorocznych festiwali, takich jak: OFF Artura Rojka czy gdyński Opener. Umieszczenie ich w programie juwenaliów tylko potwierdza potencjał kapel.

Młodym artystom pozostaje życzyć wytrwałości w walce o kawałek sceny, a studentom bawiącym się na juwenaliach głów otwartych na nowe dźwięki serwowane przez rówieśników. Koledzy z roku też mają wiele do pokazania za pomocą muzyki i potrafią pisać równie wielkie przeboje jak znane i oklepane Kult czy Coma. Dajcie im tylko okazję do pokazania się! Warto!

Bartek Borowicz