Eurostudent

W mojej głowie nie jest spokojnie

Jest świetnym tekściarzem, który rock’n’rollowy tryb życia zna od podszewki. Zawiesił zespół Pidżama Porno, aby skupić się na innej kapeli – Strachy na Lachy. Właśnie z tą kapelą przygotował nowy album Dodekafonia, który w marcu trafił do sklepów. „Eurostudentowi" opowiada o swoich inspiracjach, życiu w trasie oraz tym, co go denerwuje w polskiej polityce. Rozmowa z Krzysztofem „Grabażem" Grabowskim, wokalistą grupy Strachy na Lachy.

NOWEJ PŁYTY STRACHÓW NA LACHY NIE UDOSTĘPNIŁEŚ NAWET DZIENNIKARZOM. AŻ TAK BARDZO BAŁEŚ SIĘ, ŻE ALBUM TRAFI DO INTERNETU?
Oczywiście, że się tego bałem.
 
ALE KIEDY JUŻ TRAFIŁ DO SKLEPÓW, NASTĘPNEGO DNIA I TAK MOŻNA GO BYŁO NIELEGALNIE POBRAĆ Z INTERNETU.
Jednak było to już po premierze. Album pozostał niespodzianką do samego dnia wydania. O to mi chodzi. Wolałbym, żeby w ogóle go w internecie nie było, ale znam rzeczywistość. Nie siedzę ludziom w głowach, nie wiem, ilu z nich kupi oryginalną płytą, a ilu pójdzie na łatwiznę.
 
WALKA Z WRZUCANIEM MUZYKI DO INTERNETU TO WALKA Z WIATRAKAMI.
Wiem, ale przy okazji mogę powiedzieć tym, którzy ściągną nielegalnie płytę i nie zetkną się z prawdziwą książeczką, że na okładce albumu jest właśnie Don Kichot (śmiech).
 
W PRZYSZŁOŚCI PŁYTY WYDAWANE BĘDĄ TYLKO DO SPRZEDAŻY INTERNETOWEJ?
Myślę, że nie. Winyle wracają w wielkim stylu. To sprawa dla pasjonatów i kolekcjonerów. Dla nich wydaje się winyle czy inne rarytasy, przecież nie robi się tego dla kasy. Znam takich ludzi bez liku.
 
SAM ŚCIĄGASZ MUZYKĘ Z SIECI, ALE WALCZYSZ, ABY INNI JEJ NIE POBIERALI.
To kwestia dostępności – płyt, które ściągam, nie kupię w naszych sklepach muzycznych. Polskiej muzyki w ogóle nie pobieram z Internetu. Ściągam albumy z USA, Nowej Zelandii, Skandynawii czy Australii. I co ważne, niemal zawsze za nie płacę. Pobieram album, aby go posłuchać, sprawdzić, czy jest dobry i później kupić oryginał. Mam w domu osiem tysięcy oryginalnych płyt. Dzisiaj właśnie przyszła nowa partia z Anglii. Zamawiam takie ilości, że listonosz tego nie uniesie, więc poczta wysyła specjalny samochód do mnie.
 
NOWY ALBUM STRACHÓW NA LACHY ZATYTUŁOWANY JEST DODEKAFONIA. SKĄD TEN TYTUŁ?
Z czapy (śmiech). Ten tytuł jest bardzo pojemny. To muzyka, gdzie każdy dźwięk jest różnoznaczny. Tytuł opisuje, co dzieje się w mojej głowie. Nie jest tam spokojnie.
 
OPOWIEDZ TROCHĘ O ALBUMIE.
Nie ma na nim ani jednego co-veru (śmiech). Nie znoszę zamykać się w jednym stylu, więc płyta jest eklektyczna, niejednorodna stylistycznie. Pierwsza piosenka Chory na wszystko jest kluczem do tego albumu. „Śpiewam już tylko o Polsce i o złej miłości / Złe piosenki o złym systemie”. Ciężko mówić mi o stylistyce – każdy słuchacz Strachów wie, że kolejny album zespołu jest zawsze inny od poprzedniego. Zachowaliśmy tę tendencję. To dźwięki z różnych bajek. Wiesz, nie jestem muzykiem, tylko gościem, który pisze piosenki. Dopóki nie ułożę melodii, nie zapełnię kartki tekstem, wszystko w utworze Strachów jest możliwe. Z wyłączeniem jazzu i heavy metalu.
 
PŁYTĘ DODEKAFONIA PROMUJE UTWÓR ŻYJĘ W KRAJU, W KTÓRYM WSZYSCY…. PODOBNIE, JAK W TEJ PIOSENCE, PRZED CHWILĄ NARZEKAŁEŚ NA KRAJ, JEGO SYSTEM. ZNOWU OBUDZIŁ SIĘ W TOBIE ZBUNTOWANY PUNKOWIEC?
Napisałem teksty ostrzejsze, ale nie obudził się we mnie punkowiec. Zresztą podkreślam to w słowach Chorego na… Minęło pięć lat, od kiedy ostatni raz odezwałem się swoim głosem, trzy lata nic nie pisałem, i to wszystko – emocje, wrażenia – się nawarstwiło. Po czasie wyplułem to z siebie. Mam też swoje życie, swój wiek, stąd takie poglądy i teksty.
 
STRACHY NA LACHY RUSZAJĄ W KOLEJNĄ TRASĘ, TYM RAZEM PEŁNĄ JUWENALIOWYCH KONCERTÓW. NIE NUDZI CI SIĘ OBJEŻDŻANIE POLSKI, GRANIE W TYCH SAMYCH KLUBACH, DLA TEJ SAMEJ PUBLICZNOŚCI?
To jest solą mojego życia! Zamiast chodzić na osiem godzin do biura, brać udział w korporacyjnych gierkach i podjazdach, wybrałem rock’n’rolla. Ciągle ci sami ludzie w busie, powtarzają się kluby, czasami bywa nudniej, ale to szybko mija. Po krótkiej przerwie od koncertowania już każdego swędzą cztery litery i wszyscy chcemy wyjechać na trasę. Granie to także moje źródło dochodu i długo na to pracowałem. Nawet jeśli chwilami mam dość tego wszystkiego, wiem, że nie chciałbym robić niczego innego. Rock’n’roll to ciężka harówka, którą uwielbiam.
 
SERWUJESZ ZE STRACHAMI NA LACHY. TWOIM FANOM MOŻE WYDAWAĆ SIĘ TO DZIWNE.
Mam szerokie horyzonty. Przesłuchuję około 60 płyt miesięcznie. Wymienię ci, co ostatnio do mnie trafiło. Wolfmother – klasyczne rockowe, pełne energii łojenie. Bardzo przypadł mi też do gustu projekt The Avett Brothers -takie songwriterskie granie, mocno zakorzenione w country. Spodobały mi się nowe płyty Spoon i These New Puritans. A nowe Beach House zamiotło mnie pod dywan w salonie.
 
TO WSZYSTKO ZAGRANICZNE ZESPOŁY. MYŚLISZ, ŻE NA POLSKIEJ SCENIE SĄ TALENTY, NA KTÓRE WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ?
Naturalnie. W audycji gram tylko to, co mi się podoba. Także polską muzykę. Jako czynny muzyk nie mogę krytykować innych artystów. Ale jeśli coś mi się spodoba, trafia do audycji „Grabaż wieczorową porą”. Moje ulubione polskie albumy minionego roku to Nathalie And The Loners Go, Dare i Pablopavo Telehon. Bardzo dobre płyty nagrali też Indigo Tree, Orchid, Let The Boy Decide czy Gaba Kulka, o której popularność dopominałem się od dawna. Ci artyści poruszają się bardzo sprawnie w swojej estetyce. Jednak polska publiczność nie jest jeszcze gotowa na takie dźwięki. Śpiewając po angielsku, trudno przebić się w Polsce. Artystycznie taki zabieg jest uzasadniony, ale problem leży w nieosłuchanej publiczności. Ale i tak te młode kapele musza próbować. Nie ma złotej recepty na sukces. Musisz z grania i muzyki uczynić swoją way of life. Muzyka, muzyka i muzyka – tylko tak myśląc, masz szansę zaistnieć na szeroką skalę, a mając anglojęzyczne teksty – także gdzieś dalej.
 
A CIEBIE NIE KUSIŁO, ŻEBY SPRÓBOWAĆ PODBIĆ KONTYNENT?
Jestem do bólu polski i nieprzekładalny na inne języki, więc o karierze na Zachodzie nie myślę. Co innego ci młodzi, oni już chyba myślą po angielsku, więc niech atakują. Trzymam za nich kciuka.
 
DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.
 
 
Rozmawiał Bartek Borowicz
 
 
Krzysztof „Grabaż” Grabowski – wokalista, autor tekstów i kompozytor większości utworów zespołów Strachy na Lachy i Pidżama Porno. Ukończył historię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Otrzymał wiele wyróżnień m.in. Paszport „Polityki”, został też wyróżniony Nagrodą Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie twórczości artystycznej.