Eurostudent

Web 2.0 – internetowa rewolucja

Świat wirtualny opanowała moda na dzielenie się wszystkim ze wszystkimi. Piszemy blogi, publikujemy zdjęcia, muzykę i filmy, redagujemy światową encyklopedię oraz wymieniamy się informacjami na forach i portalach społecznościowych. Wszystko wskazuje na to, że nastała nowa era Internetu. Na imię jej… Web 2.0.

Jeszcze kilka lat temu społeczność internetowa dzieliła się na posiadaczy i poszukujących. Ci pierwsi tworzyli stronę internetową, lokowali ją na serwerze i publikowali na użytek tych drugich. Interakcja była tu ograniczona – odbiorcy mogli jedynie przeglądać zawartość, nie mieli jednak możliwości ingerowania w nią. W ten sposób Internet leżał w rękach ograniczonej liczby osób znających tajniki projektowania www, natomiast całej reszcie pozostawało jedynie bierne korzystanie z zasobów sieci. Dzisiaj sytuacja obróciła się o 180 stopni. Przeciętny posiadacz komputera i dostępu do Internetu może w kilka sekund założyć własną stronę i sprawić, że będzie miało do niej dostęp blisko 800 milionów ogółu internautów na świecie. Ta znacząca zmiana w wirtualnej rzeczywistości spowodowała, że w Internecie narodził się Web 2.0 – trend, którego centrum stanowić może każdy z nas, użytkowników.
 
Web 2.0 dla opornych
– Web 2.0 to uwypuklenie potrzeb użytkownika jeśli chodzi o narzędzia on-line, możliwość wypowiadania się, komunikowania, publikowania, wymiany swoich poglądów i zainteresowań – tłumaczy Grzegorz Marczak, autor popularnego bloga Antyweb.pl. – Trend ten wyeksponował w Internecie rolę użytkownika i podejście do niego. Termin Web 2.0 narodził się w 2004, kiedy Tim O’Reilly, założyciel wydawnictwa komputerowego O’Reilly Media, przekonywał na jednej z debat, że przyszłość Internetu to nastawienie na zaangażowanie internautów i umożliwienie im tworzenia własnych treści. Choć O’Reilly nie odkrył tym samym Ameryki (bo od kilku dobrych lat w sieci działała już m.in. Wikipedia), to jego wypowiedź zwróciła uwagę na potencjał, jaki drzemie w społeczności internetowej, która chętnie uczestniczy w wymianie zasobów i informacji. Jak grzyby po deszczu w sieci zaczęły pojawiać się serwisy umożliwiające szeroko rozumianą interakcję pomiędzy użytkownikami. Specjaliści od e-biznesu rozpoczęli też wyścig w wymyślaniu coraz ciekawszych sposobów na ułatwianie życia internautom i zachęcanie ich do odwiedzania serwisów. Jak się bowiem okazuje, portale Web 2.0 potrafią wygenerować nieprzeciętny ruch – samą tylko Wikipedię odwiedza miesięcznie blisko 5 milionów unikalnych użytkowników.
 
Inteligencja zbiorowa
Wspomniana wyżej Wikipedia to sztandarowy przykład serwisu ilustrującego filozofię Web 2.0. Jest to tak zwana wolna encyklopedia, której treść od początku do końca tworzona jest przez internautów. Jak czytamy na polskiej edycji serwisu: „Wikipedia zbudowana została na przekonaniu, że współpraca pomiędzy użytkownikami będzie prowadziła do stałej poprawy zawartości merytorycznej haseł”.Pomysł sprawdził się w rzeczywistości: fakt, że praktycznie każdy może edytować dowolnie wybrane hasło, sprawia, że wikipedyści często poprawiają siebie nawzajem, co daje efekt obiektywizmu i rzetelności. Nie jest to jednak regułą. Zdarzają się niestety sytuacje nadużywania uprawnień przez internautów. Wystarczy przypomnieć słynną już prowokację grupy przyjaciół, którzy zamieścili w Wikipedii artykuł na temat fikcyjnego komunisty Henryka Batuty. Wpis przetrwał w serwisie 15 miesięcy, w trakcie których autorzy innych stron internetowych zdążyli go powielić dalej. Mistyfikacja została wkrótce potem odkryta, wzbudzając wśród zainteresowanych dyskusję na temat wiarygodności informacji zamieszczanych w wolnej encyklopedii. Czy warto zatem korzystać z Wikipedii? – Środowisko akademickie często zarzuca Wikipedii, że nie można na niej polegać. Jest to nieuzasadnione, ponieważ badanie porównawcze dowiodło, że Wikipedia zawiera mniej błędów niż słynna Encyklopedia Britannica – tłumaczy Rafał Krzyżaniak, autor raportu Web 2.0 w Polsce (dostępnego na stronie www.ebiznes.edu.pl) i członek zarządu Studenckiego Koła Naukowego E-biznesu w Szkole Głównej Handlowej. – Trzeba jednak zawsze mieć na uwadze, że hasła związane ze współczesną polityką lub biznesem mogą być manipulowane przez grupy ludzi, którzy mają w tym swój interes – dodaje. Wikipedia posiada obecnie ponad 200 wersji językowych, spośród których polska plasuje się na czwartym miejscu pod względem ilości artykułów. Co ciekawe, doczekała się także własnej parodii – Nonsensopedii (http://nonsensopedia.wikia.com).
 
Grunt to społeczność
Tym, co na dobre wprawiło machinę Web 2.0 w ruch, są portale społecznościowe. Światowym liderem w tym obszarze jest MySpace.com, którego liczba użytkowników przekroczyła niedawno 100 milionów. Portal służy internautom do publikowania informacji o sobie, pisania blogów oraz udostępniania materiałów audio i wideo. Większość z nas kojarzy MySpace z profilami zespołów muzycznych, które w ten sposób mają szansę zaprezentować się szerokiej publiczności. Coraz częściej wielkie wytwórnie fonograficzne w poszukiwaniu młodych talentów zaglądają do tego właśnie serwisu. Za sprawą MySpace sławę zdobyli tacy wykonawcy jak Arctic Monkeys czy Lily Allen.
Motorem portali społecznościowych jest możliwość odnajdywania przyjaciół z całego świata o podobnych zainteresowaniach. To tutaj możemy wymieniać się informacjami na dowolny temat i stworzyć własną sieć kontaktów. Na rodzimym rynku internetowym największą popularność wśród tego typu serwisów zdobyło Grono.net. Aż 1,3 miliona polskich internautów za jego właśnie pomocą poszukuje nowych znajomych i dzieli się spostrzeżeniami na forach. Grono.net także jako jeden z pierwszych serwisów wprowadził opcję Blimp – polski odpowiednik amerykańskiego serwisu Twitter.com, pozwalającego na ciągły kontakt ze znajomymi przez komórkę lub Internet, za pomocą błyskawicznego bloga. A skoro o blogach mowa…
 
Pokaż się w sieci
Blogi są istotną siłą napędową Web 2.0. Autorzy internetowych pamiętników chętnie śledzą inne blogi, odpowiadają na wpisy i wymieniają się linkami, tworząc w ten sposób ogromną społeczność zwaną blogosferą. Z badania Blog – wirtualny pamiętnik internauty, przeprowadzonego w 2006 roku przez Megapanel PBI/Gemius, wynika, że 42, 96% blogerów to osoby w wieku 15–25 lat, czyli głównie uczniowie i studenci. – Studenci szybko podchwytują nowe idee, więc byli jednymi z pierwszych blogerów – wyjaśnia Rafał Krzyżaniak. – Są zaangażowani w otaczająca ich rzeczywistość, potrafią ją ocenić, chętnie wyrażają swoje poglądy i chcą być dostrzeżeni. Blog jest dla nich doskonałym środkiem wyrazu.
Zwykłe blogi coraz częściej zastępowane są fotoblogami, a także… wideoblogami. Jednym z najważniejszych serwisów, które sprzyjają takiej formie aktywności w sieci, jest YouTube.com. Setki tysięcy osób z całego świata zamieszczają tam pliki filmowe, na których ujawniają swoją twarz i opowiadają o przeżyciach dnia codziennego. Jednak YouTube.com nie jest zwykłym portalem wideoblogowym – ogromną część zasobów serwisu stanowią teledyski, fragmenty programów telewizyjnych i tzw. śmieszne filmiki. W Polsce adaptacją tego pomysłu są takie serwisy jak Wrzuta.pl, Patrz.pl czy Smog.pl.
 
Epoka Web 3.0?
Wokół Web 2.0 powstało sporo kontrowersji. Część internautów odcięła się od tego terminu, tłumacząc, że elementy określane jako Web 2.0 były obecne w Internecie od początku jego istnienia, oraz zarzucając biznesmenom, że hasło to jest kolejnym tanim chwytem marketingowym. Znaleźli się jednak i ci, którzy w swoich przewidywaniach idą dalej i zapowiadają rychłe nadejście epoki… Web 3.0. – Faktycznie, od jakiegoś czasu pojawiają się spekulacje na temat Web 3.0 ­– mówi Rafał Krzyżaniak z portalu Ebiznes.edu.pl. – W tym kontekście padają takie idee, jak przekształcanie Internetu w globalną bazę danych, wykorzystywanie sztucznej inteligencji czy możliwość przeglądania zasobów Internetu w trzech wymiarach. Wszystkie te innowacje brzmią kusząco, jednak rzeczywistość lubi nas zaskakiwać – nigdy nie wiemy, co przyniesie przyszłość.
 
Barbara Pilawska
 
Ciekawe portale Web 2.0
 
– polskie:
 
– zagraniczne