Eurostudent

Portal dla studentów - kariera, praktyki, staże, praca, studia, rozrywka, konkursy. Magazyn Eurostudent

"Wódeczka i Panienki"

Zaskakująca komedia … depresyjna.

Opowieść o podatnym na stany depresyjne księgowym, który po serii porażek życiowych postanawia wziąć los w swoje ręce. Ratunku szuka u sąsiadki – emerytowanej prostytutki.
 
 
 
 
“Wódeczka i Panienki” zostały w całości wyprodukowane dzięki środkom prywatnym twórców – włączając w to dystrybucję. Na jej potrzeby powstała platforma www.wodeczkaipanienki.com, na której można oglądać film oraz ściągać dzwonki na telefon. Platforma funkcjonuje również jako blog. “Okazało się, że na polskim rynku jest pokaźna luka jeśli chodzi o niezależne kanały dystrybucyjne. Dlatego stworzyliśmy platformę, która w przyszłości ma służyć nie tylko naszym produkcjom. Pragniemy aby stała się powszechnie dostępnym kanałem dla wszystkich młodych reżyserów i ich dzieł, które często muszą zimować po szufladach. Chcemy, aby ujrzały światło dzienne– mówią autorzy pomysłu reżyser Xawery Tatarkiewicz oraz producent Konrad Krużmanowski.
 
 
 
 
 
EKSPLIKACJA REŻYSERA
czyli
DWA SŁOWA WSTĘPU
 
            A więc… Czym jest komedia depresyjna? Oglądając “Wódeczkę i Panienki” polski widz się śmieje, amerykański pozostaje poważny. Dla oczu zza oceanu ta szarość, nijakość, beznadzieja polskich realiów wywołuje stany depresyjne. Polak wychowany na filmach Barei rozumie, że komedię można zrobić bazując na dramacie.             Większość polskich filmów można zaklasyfikować do jednej z dwóch grup: tragicznej lub idyllicznej. Pierwszy typ produkcji skupia się na tym, aby udowodnić widzowi, że życie to nic innego jak śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Drugi pokazuje nam świat, którego w ogóle nie ma – świat, w którym życie bohaterów układa się zgodnie z amerykańskim wzorcem “od zera do bohatera” bądź “od pucybuta do milionera”. “Wódeczka i Panienki” są inne. Chcieliśmy pokazać polską rzeczywistość taką, jak większość z nas ją widzi – szarą, brudną, daleką od ideału. Tak jak dalekie od ideału jest życie Stefana, bohatera filmu. Nudna praca, nadgorliwy szef, niewierna dziewczyna. Staramy się dojrzeć w tym komizm i nie brać rzeczywistości na poważnie.
            W obsadzie udało nam się skompletować same znane twarze – Koterski, Ziętek, Bursztynowicz, Niklińska. No i Rahim. Dla fanów artysty jego obecność w filmie jest nie lada gratką. Utwór “Jutro” promujący film (autorstwa i w wykonaniu rapera) jest prawdziwym hitem. Cieszy mnie, że Rahim zgodził się napisać piosenkę specjalnie na potrzeby filmu. Dzięki jego obecności w produkcji zjawisko jakim jest połączenie hip hopu i sztuki filmowej zaistniało też w polskich realiach na długo przed tym zanim O.S.T.R. skomponował muzykę do głośnych “Galerianek” Katarzyny Rosłaniec (w USA filmem przełomowym była “8 mila” Curtisa Hansona z 2002 roku, gdzie główną rolę zagrał Eminem). „Wódeczka i panienki” to również aktorski debiut Rahima. Z kolei Misiek Koterski zarażał dobrą energią – cieszył się na ten projekt, chciał robić ten film, nie pytał o kontrakt ani o pieniądze. Wydawał nam się stworzony do roli Stefana, ponieważ ma w sobie pewną naturalność, prostotę i szczerość. Nie ukrywa swoich słabości, swoich niedoskonałości. Zagrał z pasją. Wniósł w nasz film zarówno pierwiastek komediowy jak i dramatyczny. A przy okazji o mały włos nie doprowadził nas wszystkich do stanu całkowitej depresji…
 
 
 
EKSPLIKACJA PRODUCENTA
czyli
JAK ZROBIĆ KOMEDIĘ DEPRESYJNĄ I NIE POPAŚĆ W DEPRESJĘ
 
 Od samego początku stan napięcia na planie przypominał wykres napięcia sinusoidalnego, w którym poziom stanów euforii odpowiadał poziomowi stanów załamania. Największy problem mieliśmy z obsadzeniem głównej roli. Stefan jest w filmie centralną postacią, od której w dużej mierze zależał charakter całej produkcji. Zaangażowaliśmy w końcu pewnego aktora ze Szczecina. Na tydzień przed rozpoczęciem zdjęć pożegnaliśmy się z nim po tym, jak po raz kolejny próbował wyłudzić od nas dodatkowe pieniądze. Uratował nas niespodziewany telefon. To był Misiek Koterski: „Przeczytałemscenariusz, Stefan to ja. Chcę zagrać w waszymfilmie.“ Jedno spotkanie i Misiek był na pokładzie. Obeszło się bez długich negocjacji dotyczących pienięczy czy wielkości garderoby. Misiek po roli we „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” stał się bardzo popularny ale zaczęły również pojawiać się oskarżenia, że gra tylko w filmach ojca. Rola w „Wódeczce i Panienkach” dawała mu szansę udowodnienia, że jest prawdziwym aktorem.
Z resztą obsady mieliśmy więcej szczęścia. Ewa Ziętek poza tym, że od razu zgodziła się zagrać fryzjerkę, pomogła nam w kontaktach z aktorami. Właśnie dzięki niej udało się wysłać scenariusz Miśkowi. Basia Bursztynowicz od początku była bardzo przychylna projektowi. Rola, którą dla niej przygotowaliśmy była w oeuvre aktorki czymś nowym. Naszą propozycję zagrania prostytutki przyjęła nawet bez czytania scenariusza. Z kolei Laura Samojłowicz, wówczas nieznana początkująca aktorka, od razu, już na castingu, wpadła nam w oko. Okazało się, że mieliśmy nosa, cieszymy się, że jej kariera nabrała takiego tempa.
Już próby pokazały, że z Miśkiem nie będzie łatwo. Nie pojawił się na żadnej. Gdy nadchodził pierwszy dzień zdjęciowy modliliśmy się o jego obecność jak o deszcz na spalonej słońcem pustyni. Nasze modły zostały wysłuchane i przez pierwsze dni pracowało się z nim genialnie. Wprowadzał na plan wspaniałą lekką atmosferę – śmiejąc się odwalaliśmy kawał dobrej roboty. Dawał z siebie 150% – nie narzekał, gdy musiał powtarzać scenę po raz pietnasty lub gdy kilka godzin spędził w wannie w lodowatej wodzie (tego dnia akurat padło centralne ogrzewanie). Nawet namawiał Marię Niklińską, aby śmiało przyłożyła mu naprawdę po gębie, w scenie kłótni między nimi, tak aby wyszła bardziej realistycznie.

Zakończyliśmy pierwszy z dwóch zaplanowanych bloków zdjęciowych nastawieni optymistycznie. Po tygodniowej przerwie Misiek nie pojawił się na planie. Xawery musiał wracać do Los Angeles i cała produkcja zawisła na włosku. Przez wiele tygodni nie było żadnego kontaktu z Koterskim. W końcu wrócił do świata żywych. Xawery przyleciał do Warszawy, zaczął się pierwszy dzień zdjęć i Miśka znów nie było. Wtedy prawie się załamaliśmy. Tyle przygotowań na nic? … Na szczęście podniosła nas na duchu Basia Bursztynowicz. To ona zmotywowała nas do znalezienia nietypowego sposobu na skończenie filmu. I udało się!